Wywiady i reportażeWydarzenia
Więcej o świętychW liturgii, zwyczaje
RefleksjePrezentacje, opracowania
Nowe książkiLudzie
LokalneKultura, w prasie
InternetFormacja i nauka
DokumentyBiblioteka serwisu
AktualnościKlasztory franciszkańskie
Na świecie800-lecie franciszkanów
Wiadomości z tematu: Aktualności:
Historia szopki i św. Franciszek z Asyżu
Historia: Franciszkanie w Wielkiej Brytanii
Kwiatki św. Franciszka: O wilku z Gubbio
Prezentacje: Opactwo w Fossanova (Włochy)
Rok św. Maksymiliana: O. Kolbe na Pawiaku i w Auschwitz
Greccio: Franciszkańskie Betlejem
Cisza Pęksowego Brzyzka
Prezentacje: Asyż (Włochy)
Rycerstwo Niepokalanej w Polsce i na świecie
Prezentacje: Misja franciszkanów w Uzbekistanie
Prezentacje: San Damiano Podlasia
Kowary: Miasto górników, franciszkanów i... dywanów
Grabarka - Święta Góra prawosławia
Warto wiedzieć: Papieże u św. Franciszka
Warto znać: Roger Bacon i walka z niewiedzą
Prezentacje: Węgry, kościół franciszkanów w Eger
Historia: Franciszkanie polscy. Tom 1. 1237-1517 (cz.1)
Prezentacje: Bernardynki z Łodzi
Prezentacje: Prowincja św. Maksymiliana w Brazylii
Warto wiedzieć: Historia ludzi niezłomnych
   Następne Następne
Historia: Franciszkanie polscy. Tom 1. 1237-1517 (cz.1)
2010-05-11 10:34:52
Prezentacja historii franciszkanów w Polsce, barwnie opisana przez ks. Kamila Kantaka (1881-1976) w dwóch istniejących tomach pt. "Franciszkanie polscy". Ks. Kantak był historykiem, który w okresie międzywojennym podjął się systematycznych badań nad historią zakonu franciszkańskiego.

Owocem pracy ks. Kamila Kantaka jest dwutomowa historia "Bernardyni polscy" (Lwów 1933) i wspomniane dwa tomy "Franciszkanie polscy", wydane w Krakowie, w latach 1937-1938.

"Obie prace pozostają do dziś podstawowym opracowaniem dziejów tych dwóch gałęzi franciszkańskich w Polsce, mimo, że nowsze badania zweryfikowały wiele ustaleń genialnego uczonego" - podkreśla o. prof. dr hab. Roland Prejs OFMCap.

Światła nie ujrzała kolejna książka ks. Kantaka pt. "Reformaci polscy" zniszczona w drukarni w czasie działań wojennych we wrześniu 1939 r. Ks. Kantak planował także opisać historię polskich kapucynów, ale notatki utracił w czasie wojny*.

W całej prezentacji zachowujemy język, styl, pisownię i podział na strony oryginału z 1937 i 1938 roku. Życzymy zatem miłej lektury.

red.

* Roland Prejs OFMCap, Zarys historii Zakonu Braci Mniejszych



WSTĘP.

Wśród nieprzeliczonej rzeszy świętych, żaden nie posiadł tak wielkiej w dzisiejszych czasach sławy jak ś Franciszek. U niego to miłość Boża uwydatniła się w cnotach, najbardziej wzruszających serce teraźniejszego człowieka; tym bardziej mu imponują, im mniej sam jest skłonny je pełnić: w miłości bliźniego i ubóstwie. Chwała ś Franciszka trwała przez całe średniowiecze, podczas nowowierstwa w. XVI i oświecenia wolteriańskiego doznała zaciemnienia; dzisiejsze czasy dopiero nowym blaskiem rozjaśniły wizerunek Poverella. Ale oraz z innego punktu widzenia podjęły kult tego, który wszelkie stworzenie nazywał bratem swoim i siostrą. Stosunek średniowiecza do świętego wyraża doskonale wielka księga Bartłomieja Pizańczyka De conformitatibus, o podobieństwach ś Franciszka do Pana Jezusa, wyraża tak przedmiotem jako i sposobem dowodzenia, z logistycznej argumentacji uplecionym. Nasza doba wznowiła cześć jego pamiętną książką Sabatiera pod znamiennym nagłówkiem Życie Franciszka z Asyżu, wznowiła ją przynajmniej w rozległych kołach elity umysłowej. W historyzmie swoim staramy się odtworzyć postać świętego asyskiego, wstawić ją w splot ówczesnych wydarzeń, na tle ich uprzytamniając rozumieniu naszemu, wpływ jego uwydatnić na czas, na ludzi, nakreślić znaczenie w rozwoju cywilizacji religijnej, umysłowej, artystycznej, społecznej. Trzeba tu aparatu ogromnego, ale bezeń dzisiejsze pokolenie nie znajduje drogi, którą by mogło dojść do pojęcia mężów przeszłości.

Na kulcie osoby ś Franciszka zyskuje jego Zakon, któremu święty dał tak niezmiernie charakterystyczną nazwę Braci Mniejszych. Bo Zakon jest bezpośrednim dziełem Franciszka, tworem oraz spadkobiercą, kontynuatorem tej rzeki wody żywej, która poczęła się za życia świętego i popłynęła
s. 1

przez wieki. Chwalebne to dziedzictwo stało się skarbem synów ś Franciszka. I podnieść należy świadomość obowiązków, jakie nakłada to pochodzenie. Mamy tutaj na myśli troskę o przechowanie i udostępnienie przeszłości zakonnej, będącej po wszystkie czasy własnością franciszkańską a dzisiaj widniejącą w intensywnej pracy ogniskach, w Rzymie, w Quaracchi i innych.

Jeśli mówimy o Zakonie Braci Mniejszych jako o dziedzicu świętego, to zapewne najistotniejszą treść tego dziedzictwa stanowi duch franciszkański, najwyższy oczywiście u bezpośrednich następców, lecz ciągle i dzisiaj tak samo jak przed wiekami widomy, Ale poza tym stosunek Franciszka do jego Zakonu nie przedstawia się bynajmniej tak prostolinijnie jak np. ś Ignacego Loyoli do Towarzystwa Jezusowego. Zakon Minorytów krocząc po śladach ś Franciszka, pod niejednym względem je przekroczył rozszerzając zasiąg działalności, pod niejednym nie dorównał twórcy.

Bo też i ś Franciszek w daleko mniejszym stopniu urobił swój Zakon niż spółczesny mu ś Dominik stworzył Zakon Kaznodziejski. Zakon minorycki raczej tworzył się sam pod sztandarem ś Franciszka, powstał, rósł, szerzył się idąc bardziej za natchnieniem i przykładem niż wypełniając wolę zakonodawcy. Ś Ignacy spoglądając pod koniec życia na Societas Desu mógłby był powiedzieć: Tego chciałem. - Ś Franciszek z zdziwieniem patrzał, co się stało z konfraternii, jaka się była skupiła w młodości dokoła niego; wiadomo, że w ostatnich latach życia wyrzekł się kierownictwa Zakonu.

Oczywiście błędem było by mniemać, że Zakon sprzeniewierzył się idei założyciela - mówimy to z całą stanowczością naprzeciw Sabatierowi a jeszcze bardziej naprzeciw jego naśladowcom; sadząc z perspektywy wiekowej trzeba powiedzieć, że w danych warunkach dziejowych nie mógł się inaczej rozwijać i że co najważniejsza, zachował ducha swego twórcy. Atoli równocześnie wiemy, że ś Franciszek nie przewidywał takiego rozwoju, że nawet chwilami popadał w rozczarowanie, co było nieodłączne od wcielenia ideału w życie konkretne. Już najbliżsi bezpośredni uczniowie rozszerzyli na pola jemu obce działalność Zakonu. Eliasz z Cortony wystawił ową przepiękną bazylikę asyską cudo ludzkiej ręki i dał początek twór-
s. 2

czości architektonicznej i artystycznej Braci Mniejszych. Ś Antoni rozwarł szeroko przed nimi wrota nauki i wskazał drogę, po której doszli na szczyty myśli filozoficzno-teologicznej średniowiecznej w ś Bonawenturze i Szkocie a spojrzeli w przebłyski nowoczesnego myślenia w Rogerze Bakonie i Rajmundzie Lullu.

Ale to rozszerzenie widnokręgów nie przeszkadzało bynajmniej mocno obstawać i pilnie uprawiać bezpośredniego dziedzictwa ś Franciszka, szerzyć królestwa Bożego na zewnątrz i wewnątrz Kościoła. Vir catholicus et totus apostolicus, mówi antyfona średniowieczna o świętym asyskim; Zakon jego misjami opasał bliski i daleki Wschód od Ziemi ś po Pekin, później od Ameryki po Filipiny. Franciszek dobrowolną pogardą dóbr tego świata wyrównywał przeciwieństwa społeczne, miarkował i upokarzał dumę bogaczów, uśmierzał i łagodził nienawiść biedaków. Zakon poczytywał ubóstwo dominom paupetatem, altissimam paupertatem sobie za skarb najdroższy i właściwość znamienną, a chociaż z biegiem czasu konieczności życiowe nie pozwalały poprzestać na bezgranicznym wyrzeczeniu Poverella, zawsze pozostawał ubogim w stosunku do innych zakonów nawet mendykanckich a istnienie swoje opierał na jałmużnie. Sam wieloletni spór o pojmowanie ubóstwa dowodzi, że stanowiło ono rdzeń Zakonu. Ś Seraficki natchniony miłością bliźniego godził niesnaski pomiędzy miastami i pokój przywracał. Bracia Mniejsi występują jako pośrednicy w układach pokojowych, jako rozjemcy w zatargach pomiędzy ludźmi, czy to prywatnymi, czy monarchami. Ś Franciszek każąc szerzył miłość Boga i bliźniego. Zakon podejmuje wielkie dzieło misji wewnętrznej, wyręczając niewystarczalność świeckiego duchowieństwa. Czcią NPMarii, nabożeństwem Żłóbka, rozpamiętywaniem Męki Pańskiej, hymnami swoimi Franciszek wprowadził człowieka w bliższy, serdeczniejszy stosunek do Boga. Synowie jego docierają najgłębszych pokładów mistyki poetycznej, tworząc Dies irae, Stabat Mater doloroso, lecz także Stabat Mater gaudiosa. Słowem jeśli ś Franciszka na schyłku żywota mogło ogarniać zniechęcenie na widok swego dzieła, to obecnie z tamtego świata spoglądając, w pełnym rozumieniu niedoskonałości wszelkiej czynności ludzkiej, widzi, że Zakon wiernie i doskonale jak na
s. 3

ludzi zachowa! jego ducha i przez pokolenia kroczył drogami przezeń wskazanymi.

W pracach Zakonu franciszkańskiego atoli odróżnić należy działalność na ziemiach polskich od czynności podjętych w rodzimych krajach, na Południu i Zachodzie. Natchnienie i duch te same pozostawały, przejawiały się wszelako inaczej na zewnątrz. Wymagały tego odrębne zadania, a te znowu nasuwał stan kraju i ludzi, odmienny pod względem cywilizacji ogólnej czy kultury religijnej. Na Zachodzie wystarczało ją rozwijać budując na istniejących podwalinach, u nas dopiero tworzyć było trzeba. W tamtejszych krainach dzięki temu Franciszkanie mogli wstępować na wierzchołki myśli i sztuki średniowiecznej. Ale na nich działały także bezpośrednio prądy i walki ideowe i materialne, tam właśnie w ośrodkach cywilizacji się rodzące. Stąd też Zakon w tamtych ziemiach stawał się terenem sporów i rozgrywały się przeciwieństwa niekiedy aż nadto burzliwe. I tam nakoniec Braci Mniejszych życie i czyny pozostawiły ślady w niezliczonych pomnikach przeobfite, pozwalając nam dzisiaj odczytać i odtworzyć ich wielobarwne dzieje.

Zgoła inaczej u nas. Polscy Franciszkanie przez całe średniowiecze stanowili część prowincji czesko-polskiej Zakonu. Prowincja ta po ostatecznym ustaleniu granic w r. 1287 rozciągała się na ziemie trojakiego charakteru: królestwa czeskiego, królestwa polskiego, tudzież Rusi i Litwy. Czescy Minoryci nie wchodzą w zakres niniejszego studium: krótko tylko nadmieniamy, że ich stan, poziom i życie podobniejsze jest do zachodnich, zwłaszcza niemieckich niż stan i poziom polskich, co się tłumaczy właściwymi stosunkami czeskimi. Na Rusi schizmatyckiej i Litwie dopiero 1386 ochrzczonej Braciom Mniejszym przypadła praca misyjna, szerzyć początki chrześcianstwa względnie katolicyzmu a wraz z nim cywilizację łacińską.

Ziemie rdzennie polskie znajdowały się na pół drogi niejako pomiędzy już doskonale rozwiniętym Zachodem a jeszcze całkiem niekatolickim lub niechrześciańskim Wschodem. Kiedy pierwsi Franciszkanie przybyli do Polski, najpierw do Wrocławia 1236, potem do Krakowa i dalej: Polska wprawdzie od trzech niemal wieków urzędowo katolicka posiadała hierarchię
s. 4

kościelną, duchowieństwo świeckie i zakonne, liczyła się z dawna do respublica Christiana. Atoli poziom tego chrześciaństwa był jeszcze bardzo niski; wystarczy przypomnieć, że ogół duchowieństwa świeckiego nie był w stanie powiedzieć kazania, że lud wprawdzie ochrzczony nie umiał pacierza ani Wierzę a głęboko tonął w pogańskich zabobonach. Zależało to nie tylko i zgoła nie tak bardzo na stosunkowo niedawnym przyjęciu wiary - przez trzy wieki po nawróceniu Irlandia stała się wyspą świętych - ale na nader niskim stopniu cywilizacji ówczesnej Polski. Wiadomo, że kraj nasz wstąpił na tę drogę znajdując się na pierwotniejszym poziomie kulturalnym i społecznym niż inne europejskie społeczeństwa w analogicznym momencie, a potem aż nadto wcześnie utracił ziemie swoje najbardziej cywilizowane, dorzecze Odry, właśnie w dobie przybycia Franciszkanów.

W takim stanie rzeczy, zadanie Braci Mniejszych w Polsce polegało przeważnie na wielkim dziele misji wewnętrznej. To samo dotyczy zresztą i Dominikanów, którzy przybyli jednocześnie i równoległą rozwijali działalność. Należało lud z zewnętrznie tylko ochrzczonego uczynić także wewnętrznie chrześciańskim, uzupełnić to, czego nie dostawało akcji duchowieństwa świeckiego i dawnych zakonów spod znaku śś Benedykta, Norberta, Bernarda. Zakonnicy mieli za cel pracę na polu religii, ale ich wysiłki wypadały tak samo na dobre cywilizacji w ogólnym znaczeniu; przecież jeśli gdzie i kiedy, to w średniowieczu kultura budowała się na podwalinie religii i narody ówczesne tylko o tyle postępowały w cywilizacji, o ile rozwijało się u nich chrześciaństwo. Podnosząc Polskę na wyższy stopień życia religijnego, Franciszkanie po- większali zarazem najwszechstronniej zasób jej kultury.

Znamienicie zatem działalność Franciszkanów w Polsce musiała różnić się od pracy ich we Włoszech i Francji. Porównać ją trzeba do owych Benedyktynów tamecznych, do uczniów iryjskich ś Kolumbana, którzy w wczesnym średniowieczu przeprowadzili chrystianizację tłumów. Nauczanie wiary, praktyka Sakramentów, budowa kościołów, tępienie zabobonów pogańskich, szczepienie moralności chrześciańskiej oto, co się nasuwało jako zadanie naszym Minorytom. Przy takim stanie społeczeństwa niesposób było myśleć o wielkim rozwoju
s. 5

nauki i sztuki, gdy trzeba było pilnować podwalin. Nadto sami nasi Franciszkanie byli dziećmi swego społeczeństwa, naszego ówczesnego społeczeństwa polskiego, a tkwiąc w nim jako w podglebiu mieli do siebie jego niedoskonałości i przywary. Skoro przyrównamy kulturę chrześcianską do drzewa, to na wschód od Polski trzeba je było zasadzić, na zachód można już było zbierać kwiaty i owoce, u nas wewnątrz kraju wypadało je pielęgnować i uszlachetniać. Jeśli w tym wielkim dziele ujemne właściwości natury ludzkiej: skłonność do złego, niechęć do pracy i trudu przeszkadzały usiłowaniom, to nie zbywało także na czynnikach dodatnich, pomocnych i ułatwiających. Chociaż powoli i ospale, ale jednak poziom kulturalny narastał od X do XIII w. i doszedł do takiego punktu, na którym czynność nowych pracowników mogła się rozwijać wydatnie. Równocześnie niemal z nadejściem Franciszkanów i Dominikanów rozpoczyna się w Polsce osadnictwo na prawie niemieckim, co nadając samorząd wsiom i miastom podniosło je znakomicie. Te nowe osady stały się punktem wyjścia dla Minorytów, których całe bytowanie ściśle łączyło się z wyższym typem gospodarki pieniężnej już na Zachodzie. Napływ rodowitych Niemców wyższego niż ludność tuziemcza stopnia cywilizacji ułatwiał też mendykantom pozyskiwanie członków. Organizacja Zakonu franciszkańskiego daleko bardziej scentralizowana, daleko ściślej związana z ośrodkami włoskimi niż dawnych opactw, tym bardziej niż duchowieństwa świeckiego dostarczała Polsce zakonników wyższego poziomu a własna szkoła zakonna, studium w każdym konwencie pilnowała wykształcenia. Na tym nie zbywało coprawda dawnym mnichom, ale o ich działalności wśród rzeszy ludu nie słychać. Miała wszelako też przynależność trzech rozmaitych narodowości do jednej prowincji swoje ujemne strony, walki Niemców z Słowianami, później Czechów z Polakami, co osłabiało owoc pracy i doprowadziło do oderwania niemieckich konwentów na Śląsku i na Łużycach oraz w Prusiech od prowincji.

Nie były w Polsce nowością klasztory żeńskie. Nic więc dziwnego, że wraz z męskim pierwszym Zakonem przybył Zakon drugi ś Klary, pierwotnie zwany ubogimi paniami, Damianitkami od asyskiego ś Klary konwentu, a dopiero później przyjęła się nazwa Klarysek. Żeńskie opactwa istniały także
s. 6

w innych wcześniejszych organizacjach zakonnych, czy to Benedyktynki, czy Cysterki, czy najliczniejsze u nas Norbertanki, i one to wydały jeszcze przed Klaryskami pierwszą świętą Polkę rodowitą bł Bronisławę (1203 59). Tutaj córy ś Franciszka wniosły większą intensywność życia wewnętrznego w Bogu i surowsze umartwienia a pośrednio dały impuls piśmiennictwu hagiograficznemu. Ale czego nie miał żaden poprzedni zakon, byli to Poenitentes, pokutnicy, jak ich nazywano, mężowie i niewiasty pozostający w świecie a stanowiący jednak gałąź Zakonu Braci Mniejszych Trzeciej Reguły. To tercjarstwo powstało od samego początku wkroczenia Franciszkanów do Polski i skupiło się dokoła poszczególnych konwentów a należeli doń możni, książęta i księżniczki, szlachta i mieszczaństwo, może nawet pospólstwo, przynajmniej w późniejszych czasach. Była to elita duchowa i jako taka stanowiła pierwszorzędny czynnik w podniesieniu życia religijnego społeczeństwa. Tercjarstwo uzupełniały konfraternie a na samym końcu średniowiecza także bractwa. Konfraternii udzielano szczególnie zasłużonym dobrodziejom przypuszczając do modlitw, zasług i łask Zakonu i to tak poszczególne osoby jak rodziny a nawet całe organizacje np. cechy. Bractwa franciszkańskie pojawiają się w w. XV i podobnie jak tercjarstwo zbierają wiernych osobliwszego nabożeństwa dokoła czci jakiegoś świętego czy jakiejś tajemnicy wiary.

Jeżeli całokształt akcji franciszkańskiej w Polsce można nazwać misją wewnętrzną, to z innego punktu widzenia uważając godzi się ją traktować jako duszpasterstwo nadzwyczajne; uzupełniało ono zwyczajne, wykonywane przez duchowieństwo świeckie. Rozgraniczenie to teoretyczne, w praktyce nie tak łatwo było przeprowadzić i na tym tle dochodziło do zaciętych sporów pomiędzy księżmi parafialnymi a mendykantami na Zachodzie, o których głośno było nawet na wszechnicy paryskiej a w naszej prowincji ostre walki toczyły się w Czechach. W Polsce głucho o nich prawie zupełnie, chyba dopiero pod koniec w. XV, a to niezawodnie ponieważ duchowieństwo świeckie nie zdołało samo sprostać duszpasterstwu. W polskich warunkach pomoc mendykantów witano z radością, plebani i kapituły katedralne wzywały ich z kazaniami, nie szczędziły jałmużny. Do tego pokojowego spółżycia przyczyniało się także niechybnie, że inaczej niż na Zachodzie liczba Franciszkanów u nas w średniowieczu była stosunkowo szczupła.
s. 7

Punkt ciężkości pracy Minorytów naszych polegał na duszpasterstwie, daleko mniej słychać o działalności socjalnej. Po części zależy to na niedostatecznej dokumentacji; pomimo to atoli wypadnie stwierdzić, przedstawiała się dość słabo. Siły zakonników pochłaniało duszpasterstwo, jemu się poświęcali jako najbardziej naglącej potrzebie. Ale w ówczesnych stosunkach polskich bardzo jeszcze prymitywnych, wogóle daleko mniej istniało miejsca i sposobności do akcji społecznej. W ubogim kraju, o tyle pierwotniejszych warunkach bytowania, słabo zaludnionym, z początkującym dopiero życiem miejskim, nie spotykało się tak wielkiego rozdziału majątkowego, nie było przede wszystkim wielkich bogactw, lecz nie było także ostatecznej nędzy. Poziom życia wielmożów, nawet monarchów nie wywoływał zazdrości ani nienawiści. Franciszkanie nie tylko sami pochodzili z wyższych kół społeczeństwa, z szlachty i mieszczan, ale całym trybem życia w konwentach raczej do nich się zbliżali niż do pospólstwa. O ubóstwie najwyższym mówią w swoich naukach, lecz w opinii ogółu byli to już na początku w XIV mendici bene se habentes. Zatem idzie, że w akcji społecznej minoryckiej dało by się u nas mówić o opiece nad chorymi, poza tym ta strona wypada nierównie mniej intensywna niż na Zachodzie.

Ale tak samo pod innymi względami nie dostawało miejsca na objawy spotykane w krajach zachodnich, na rozwój nauk filozoficzno-teologicznych, na wykwit najwyższy owoczesnej sztuki. Wprawdzie na dobro naszych Braci Mniejszych należy zapisać architekturę kościołów, zwłaszcza monumentalną budowę krakowską, atoli już w łacinie mistycznej, w poezji o ich udziale nie słychać, co prawda cała ta gałąź sztuki u nas przedstawia się słabiutko. W piśmiennictwie przypisać im można hagiograficzne wysiłki, cokolwiek annalistyki i nawet traktat kanonistyczny. Nie brali i nie mogli też brać czynnego udziału w rozwoju wewnętrznym Zakonu swego, w walkach toczących się dokoła Fraticellów, w całym długotrwałym zatargu o pojmowanie ubóstwa, o konwentualizm, o sposób zachowywania Reguły. W tym wszystkim przyjmowali te wyniki, jakie wypracował Zachód. Dopiero Sobór bazylejski, co tak głęboko wstrząsnął całym duchowieństwem polskim, ich także poruszył do czynniej-
s. 8

szego udziału. W tych wewnętrznych sprawach zresztą Czesi okazują większą aktywność niż Polacy, ale i onych żywotność złamała zawierucha husycka.

Stwierdzić możemy odrębny i sobie właściwy charakter działalności polskich Franciszkanów, atoli przedstawienie szczegółowe, roztoczenie obrazu ich wielostronnej pracy napotyka na wielkie, nieprzezwyciężone prawie trudności. Przyczyna tego zależy od stanu źródeł, od tego po prostu, że sami przekazali o sobie zbyt mało.

Łączy się to znowu z rodzajem ich wysiłków, w którym nie stało miejsca ni czasu na obfite, nawet na dokładne relacje, a nieraz na żadne. Dotyczy to najbardziej i najdotkliwiej w. XIV. Na szczęście możemy jeszcze cośkolwiek skorzystać z czeskiego zasięgu. Atoli posługiwać się materiałem czeskich klasztorów niesposób bez zastrzeżeń; stan, poziom, warunki ich istnienia nie ze wszystkim dadzą się utożsamić z polskimi a mimo wspólnej prowincji życie czeskich domów wykazuje odrębności od polskich. Na ogół też zakonnicy polscy pozostawali w Polsce, czescy w Czechach; wyjątkowo tylko znachodzimy takiego Wacława z Radca Kralove, co zginął przy oblężeniu Wilna przez Krzyżaków.

Podstawę bytu Zakonu franciszkańskiego stanowi Reguła ś Franciszka. Nie jest to akt charakteru prawniczego jak np Konstytucje ś Ignacego Loyoli, lecz dokument ascetyczny, rozprowadzenie rad ewangelicznych. Nieodzownego rusztowania prawniczego dostarczały deklaracje papieskie, interpretacje generałów Zakonu i kardynałów-protektorów, ustawodawstwo kapituł generalnych, oraz prowincjalnych po poszczególnych prowincjach. Z istoty swojej wszystko to były namiastki i nie mogły zapobiec płynności stanu prawnego Zakonu, co stało się przyczyną niesnasek wieki trwających. Dotyczy to mianowicie znamiennej właściwości franciszkańskiej, ubóstwa in communi, w jaki sposób należy je praktykować. Wskutek takiego stanu rzeczy, w dziejach Braci Mniejszych zachodzą liczniejsze niż gdziekolwiek indziej przesilenia: sprawa Fraticellów, walki dokoła Michała Ceseny, Occama i Ludwika bawarskiego; dalej zatargi w związku z ogólnymi kryzysami kościelnymi jak schizma awiniońska i Sobór bazylejski.
s. 9

Najważniejszym wszelako zagadnieniem, które także zaznaczyło się przemożnie w Polsce, to kwestja obserwancka. Rozwój Zakonu jako całości - communitas brzmiało techniczne wyrażenie - to pochód ku coraz większym ułatwieniom w przedmiocie wspólnego ubóstwa. Prawnie rzecz była w porządku: te ulgi opierały się na przywilejach papieskich. Rozwój taki nazywano w w. XV konwentualizmem, dokonywał się bowiem przede wszystkim po wielkich klasztorach, konwentach. Atoli konwentualizm ówczesny przybrał bardzo prędko jeszcze inne oblicze, i to bynajmniej nie dodatnie; udzieliły mu się momenty rozstrojowe ówczesnego Kościoła na schyłku średniowiecza, coraz ujemniejsze aż do ostatecznego zeświecczenia za Papieży renesansowych. Franciszkańscy Papieże Sykst IV, Juliusz II pochodzili z Braci Konwentualnych, coprawda tak samo wielki Papież restauracji katolickiej Sykst V. Przeciw tym przywilejom papieskim ułatwionego życia powstała od początku w. XV reakcja w imię ascetyzmu. Byli to zakonnicy, którzy się wyrzekali ulg wszelkich i obstawali przy literalnej obserwancji Reguły, od czego otrzymali nazwę Obserwantów. Przywódcami tego ruchu zostali znakomici święci Bernardyn senenski i Jan Kapistran, a Papieże Marcin V, od którego poszła nazwa Konstytucji martiniańskich ułożonych przez Kapistrana a stanowiących kodeks obserwancki, tudzież Eugeniusz IV gorąco popierali te prądy. Ruch obserwancki rozprzestrzeniał się bardzo szybko i zyskał w wielu krajach także poparcie władzy świeckiej. Z Konwentuałami niejednokrotnie przychodziło do starć i polemik, bądź to w poszczególnych prowincjach i klasztorach, bądź na kapitułach generalnych oraz w Kurii papieskiej, w drugiej połowie w. XV i początkach XVI. Wówczas już doszło do tego, że liczebnie Obserwanci przeważali Konwentuałów; prawnie jednak stali na podrzędnym miejscu, ich zwierzchnicy zwali się wikariuszami, nie ministrami. Ostatecznego kroku dokonał Leon X bullą Ite et vos z d. 29 maja 1517. Przyznał pierwszeństwo Obserwantom i ich głowie tytuł Minister generalis totius Ordinis Minorum, ich prowincjałom tytuły i kompetencje ministrów. Konwentuali otrzymali magistra, później ministra Ordinis Minorum Conventualium. Zresztą wspólną pozostała tylko nazwa Braci Mniejszych, poza tym nastąpił całkowity rozdział obu gałęzi.
s. 10

Najwyższe władze Zakonu franciszkańskiego od samego początku byli generał minister generalia oraz kapituła generalna. Kapituła wybierała generała, przyjmowała jego sprawozdanie i mogła go pozbawić urzędu, oraz wydawała ustawy, stanowiła więc władzę nadrzędną. Zwoływał ją jednak generał i to co lat kilka a w międzyczasie rządził bez ograniczenia, z tym tylko, że miał nad sobą Papieża i kardynała-protektora, występującego zwłaszcza w sprawach Klarysek. Kapituły generalne składały się z prowincjałów ministri provinciales tudzież z wybranych delegatów, po jednym z każdej prowincji, zwanych kustoszami kustoszów. Odrębnie odprawiali swoje kapituły generalne Konwentuali, odrębnie Obserwanci; jeśli obie gałęzi zbierały się na wspólną, nazywano ją capiiulum generalissimus.

Ruch obserwancki nie pozostał bez wydatnego wpływu na Zakon Braci Mniejszych w Polsce. Wprowadził go r. 1453 ś Jan Kapistran. Przybyli jednak jakoby zupełnie odrębny zakon i otrzymali nawet osobną nazwę popularną Bernardynów od pierwszego swego konwentu pod wezwaniem ś Bernardyna w Krakowie, chociaż urzędowo nazywali się Fratres Minores de Observantia, podczas gdy dawna nazwa Franciszkanów pozostała Konwentuałom, inaczej niż w Czechach, gdzie Konwentuałów zwali i zowią Minorytami a Obserwantów Franciszkanami. Bernardyni rozpowszechnili się szybko po całej Polsce. Stosunki ich z Franciszkanami układały się na ogół pokojowo, nierównie lepiej niż po innych krajach,co tłumaczy się tym zapewne, że Franciszkanie nie utracili na ich rzecz żadnego konwentu a nielicznych tylko zakonników.

O intensywności życia religijnego, z jaką Zakon ś Franciszka wstąpił na ziemie polskie, zresztą tak samo czeskie, świadczy liczba błogosławionych w. XlII: Agnieszka praska, Salomea, Kinga, Jolenta, że wymienimy tylko wyniesionych na ołtarze. W tej mierze należy stwierdzić objawy równoległe do franciszkanizmu na Południu i Zachodzie; trudno wszakże nie zwrócić uwagi na różnice w odcieniach. Uderza najbardziej, że ci święci są to niewiasty, nie mężowie. Wprawdzie źródła mówią też o świętobliwych Braciach, obdarzonych mocą cudotwórczą i darem proroczym jak Jan Łobdowczyk; spowiednicy Salomei i Kingi: Wojciech, Bogu-
s. 11

fał, ów domniemany autor Bogurodzicy, Czech Piotr Odrzaniec; męczennicy w Prusiech, na Litwie, w Mołdawii. Atoli cześć ich nie rozniosła się tak rozgłośnie, zaniedbano sporządzić ich Żywotów. Zali jest to tylko przypadkowy zbieg okoliczności, czy istotnie wypadnie wniosek, że podówczas Klaryski u nas życia świętobliwością przewyższały Pierwszy Zakon? We Włoszech ś Franciszek i jego towarzysze kroczą na czele orszaku świętych, a za nimi dopiero postępuje Klara z Drugim Zakonem. Co prawda franciszkańskie Niemcy w. XIII też tylko żeńską świętą posiadają, i to tercjarkę Elżbietę, Węgierkę z pochodzenia. Innej nader ważnej strony działalności naszych Franciszkanów niepodobna nazwać polską właściwością, bo ten sam objaw widnieje w całym świecie ówczesnym: znamienity udział Minorytów w życiu publicznym i państwowym. Wystarczy tu wymienić uczestnictwo w kanonizacji ś Stanisława, w sporze pomiędzy biskupem Tomaszem a Henrykiem Probusem, wpływ Salomei a zwłaszcza Kingi na rządy Bolesława Wstydliwego; później udział w organizacji kościelnej i państwowej na Rusi Czerwonej i na Litwie w osobach takich mężów jak biskup przemyski Eryk, bł Jakób Strepa, biskup Andrzej Jastrzębiec w Wilnie.

Atoli godzi się podkreślić, że rozkład, jaki uwydatnia się już w w. XIV w Kościele i Zakonie, nierównie później dotarł do naszych zakonników i jeżeli na Zachodzie usiłowano obarczyć konwentualizm odpowiedzialnością za wszelkie zło, to stosunki polskie każą bardzo wyraźnie odróżnić jedno od drugiego. I Jakób Strepa i Andrzej wileński byli w pełnym znaczeniu tego słowa Konwentuałami, jakkolwiek jeszcze przed używaniem terminu a istnienie swoich przez siebie zakładanych konwentów franciszkańskich wyraźnie opierali na posiadłościach i stałych dochodach. Taki poziom Zakonu, wyższy u nas jeszcze w połowie w. XV niż na Zachodzie, tłumaczy się misyjnym jego charakterem. I stąd pochodzi, że teren misyjny Rusi Czerwonej wydał jeszcze w drugiej połowie w. XV bł. Jana z Dukli, który wprawdzie pod koniec życia przeszedł do Bernardynów, ale u Franciszkanów przeżył wiek swój młodzieńczy i męski i co najważniejsza, u nich położył podwaliny swego życia duchownego.
s. 12



SPIS RZECZY.

PROOEMIUM. - Str. V.
WSTĘP. - Str. 1.

I. PIERWOTNE KONWENTY i USTALENIE PROWINCJI.
Klasztor wrocławski. Henryk Pobożny i Anna. Kraków, Inowrocław, Toruń. Ustalenie prowincji polsko-czeskiej. Fundacje śląskie. Franciszkanie w zatargu biskupa Tomasza II z Henrykiem IV. Fundacje małopolskie. Sandomierz, Zawichost, Skała,Korczyn: Salomea, Bolesław Wstydliwy, Kinga, Domy wielkopolskie: Kalisz, Gniezno, Oborniki, Śrem, Pyzdry, Bolesław Pobożny i Jolenta. Tarcia wewnątrz prowincji. Utrata kustodiji prawa wyboru. Słowianie i Niemcy. Przywrócenie wyboru.Ostateczne ustalenie granic.- Str. 13.

II. ŚWIĘTE KLARYSKI.
Anna śląska. Spowiednik Herbord. Życie wewnętrzne. Klaryski wrocławskie. Bł Salomea i Koloman. Klaryski w Zawichoście i Skale. Salomei zgon i cuda. Kinga i Bolesław Wstydliwy. Udział jej w rządach. Życie wewnętrzne. Śmierć Bolesława. Fundacja w Sączu. Umartwienia Kingi, cuda, zgon. Bł Jolenta i Bolesław Pobożny. Klaryski w Gnieźnie. - Str. 45.

III. PRACE W WIEKU XIII.
Stan religijny kraju. Znaczenie Franciszkanów. Stan umysłowy. Nabożeństwa. Kazania. Świętobliwi Bracia: Jan Łobdowczyk, Wojciech, Bogufal, Odrzaniec. Udział w kanonizacji ś Stanisława.Biskupstwo łukowskie i Bartłomiej z Pragi. Prace hagiograficzne. Rocznikarstwo. - Str. 81.

IV. PROWINCJA i PROWINCJAŁOWIE 1282-1517.
Prowincjałowie 1282-1428. Zamęt generała Ceseny, burza husycka. Fundacje polskie: Radziejów, Radomsko-Brzeźnica, Nowy Sącz, Łokietek i Kazimierz Wielki. Lelów, Chęciny, Nieszawa,
s. 441

Dobrzyń, Wyszogród. Rozbudowa Krakowa. Urządzenie klasztoru. Zabytki. Jan Kmita i rozdwojenie bazylejskie. Następni prowincjałowie. Rozdział prowincji. - Str. 109.

V. USTRÓJ i ŻYCIE WEWNĘTRZNE.
Stosunek do władzy centralnej. Prowincjał, kapituła prowincji,kustodia, kustosz i jego obowiązki. Konwenty: Kraków. Społeczność, gwardian, urzędnicy klasztoru. Nowicjusze, wykształcenie, piśmiennictwo, biblioteki. Tryb życia, rozmyślanie, inne ćwiczenia, collacio, usterki. Stan prowincji. Bł Jan z Dukli. Rozwójkonweniualizmu. - Str. 153.

VI. DZIAŁALNOŚĆ WŚRÓD WIERNYCH W. XIV i XV.
Nabożeństwo chóralne. Kazania i kaznodziejstwo. Spowiedź .Pogrzeby. Różne nabożeństwa. Praca pozakościelna. III Zakon, bractwa, cechy. Stosunki z świeckimi. Kwesta. Strony ujemne. Biskupi Franciszkanie. Jerzy sufragan krakowski. Spółzawodnictwo Bernardynów. - Str. 199.

VII. KLARYSKI XIV i XV W.
Klasztory Klarysek. Nowa fundacja głogowska i przeniesienie skalskiego domu do Krakowa. Jadwiga Łokietkowa. Gospodarka majątkowa konwentów. Życie w klasztorze, ksieni, nowicjat. Stan duchowy mniszek. Nadzór prowincjała, prokuratorzy, spowiednicy, kaznodzieje. Kult świętych zakonnych, cuda bł Kingi. Obniżenie poziomu. Znaczenie socjalne. - Str. 237.

VIII. MISJA RUSKA.
Societas peregrinantium. Wikaria ruska. Pomoc Kazimierza Wielkiego. Konwenty ruskie. Mikołaj Melsak. Biskup Andrzej. Eryk de Vinsen. Bł Jakób Strepa, jego działalność. Stan konwentów. Spór o przywileje. Wikariusze w. XV. Marek z Kandii. Zniesienie wikarii, przyłączenie do prowincji czesko polskiej.- Str. 271.

IX. WIKARIAT LITEWSKI.
Nawracanie Litwy. Franciszkanie ryscy, listy Gedymina. Misja czesko-polska, męczennicy. Konwent wileński. Oszmiana, Lida, Kowno, Drohiczyn, Pińsk. Wikariat litewski. Biskupi Andrzej i Jakób Plichta. Jan Mały. Wikariat a prowincja. Konwentualizm. Wikarzy litewscy. Prace zakonników. - Str. 297.
s. 442

X. KONWENTY ŚLĄSKIE.
Domy pozostałe przy prowincji czesko-polskiej. Kustodia opolska: Opole. Głogówek, Bytom, Wodzisław. Działalność Braci. Rękopisy pozostałe. Mikołaj z Koźla. Burza husycka. Fundacja Koźla. Rozwój obserwancji. Rozwiązanie kustodii. Wielki Głogów. Góra. Upadek tych domów. - Str. 321.

XI. FRANCISZKANIE PRUSCY.
Dawne i nowe konwenty. Toruń, Chełmno, Nowe, Braniewo, Welów, Watembork, Gdańsk. Kustodia pruska. Stosunek do Zakonu Niemieckiego, jego obrona. Misja między poganami. Praca wśród Niemców i Polaków. Stan umysłowy. Pod panowaniem polskim, stosunek do prowincyj polskich. Zagadnienia obserwancji. Rozwój konwentów. Jan Żelisławski. Nowowiersiwo: Braniewo, Gdańsk i Aleksander Svenichen. Jan Rollaw i upadek kustodii. - Str. 341.


DODATKI.

I. Regesta dokumentów niedrukowanych. - Str. 377.

II. Uchwały kapituł.
1 Z r. 1353 - Str. 387.
2 Z r. 1412 - Str. 389.

III. Kazania.
1 O Zakonie Braci Mniejszych - Str. 395.
2 O ś Franciszku - Str. 402.
3 De s Clara virgine - Str. 404.

IV. Formularze. - Str. 407.

V. Varia.
1 Wyjątki z r-k Baw. XA 20= 1016 - Str. 410.
2 Zapiska Macieja Anioła 1503 – Str. 410.
3 Tomicki do kapelana nienazwanego - Str. 411.
4 Zygmunt I do Generała Franciszkanów (Bernardyna Prati) - Str. 411.

VI. Kronika Furstenhaina. - Str. 412.

VII. Prowincjałowie i kapituły. Konwenty. - Str. 427.

EPITOME. - Str. 437.

ERRATA. - Str. 439.
s. 443

Würzburg: biskup z młodzieżą franciszkańską
Biskup Würzburga, Dr. Friedhelm Hofmann, odwiedził grupę młodzieży franciszkańskiej „Fraziskus” działającą przy tamtejszym klasztorze.
Kijów: odznaczenie dla o. Władysława Lizuna
O. Władysław Lizun został odznaczony przez Bronisława Komorowskiego złotym krzyżem zasług za zaangażowanie na rzecz Polaków i kultury polskiej na Ukrainie.
Harmęże: XIV Dni Kolbiańskie
Specjalnym tegorocznego spotkania był fotograf siedmiu kolejnych papieży, Arturo Mari, który dał osobiste świadectwo świętości w codziennym życiu Jana Pawła II.
Albania: rocznica poświęcenia świątyni
W albańskim mieście Fier słowaccy franciszkanie świętowali uroczyście dwudziestą rocznicę poświęcenia pierwszej świątyni na tych rozległych obszarach.
Harmęże: 55 lat kapłaństwa o. Floriana
Franciszkanie w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach obchodzili uroczyście w Niedzielę Bożego Miłosierdzia jubileusz 55 lat kapłaństwa o. Floriana Szczęcha.
POLSCY MĘCZENNICY Z PERU

W związku z dużym zapotrzebowaniem mediów przedstawiamy zebrane materiały dotyczące życia, męczeństwa oraz procesu beatyfikacyjnego misjonarzy, którzy zginęli w Peru - o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka. Korzystając z naszych artykułów, każdorazowo należy podać autora i źródło.

copyright © franciszkanie.pl 2001-2012, więcej o franciszkanie.pl - [ statystyki ] - kontakt - Strefa użytkowników Strefa - nowa wersja