Wywiady i reportażeWydarzenia
Więcej o świętychW liturgii, zwyczaje
RefleksjePrezentacje, opracowania
Nowe książkiLudzie
LokalneKultura, w prasie
InternetFormacja i nauka
DokumentyBiblioteka serwisu
AktualnościKlasztory franciszkańskie
Na świecie800-lecie franciszkanów
Wiadomości z tematu: Aktualności:
Wywiady: Nadprzyrodzone wizje w Kościele
A ty nie widziałeś Madonny? Fenomen objawień w życiu Ojca Pio
Wywiady: Przyszłość Planety wg Kościoła
1% dla Fundacji Dobrych Mediów "Przesłanie"
Wywiad: Pasterze czy rybacy ludzi?
Wywiad: Kwiaty i owoce z grodu Niepokalanej
Reportaż: Kolejka do Pustelni
Wywiad: Z Franciszkiem i Klarą… w rytmie Miłości
Wywiad: Wszyscy byli za
Wywiad: Jak zbudować udane małżeństwo?
Wywiad: O historii i dniu dzisiejszym
Wywiad: Abp. Felińskiego - droga do świętości
Wywiad: Wieje wiatr
Reportaż: Miasto Biblii, minaretów i... św. Franciszka
"Francesco" - oczami aktorów i twórców
Wywiad: Tego uczy nas Franciszek
Wywiad: W pogoni za uciekającym pociągiem
Wywiad: Moja siostra Ziemia
Wywiad: Młodość to czas powtórnych narodzin
Wywiad: Pokój i dobro między braćmi
   Następne Następne
Wywiad: Abp. Felińskiego - droga do świętości
2009-10-11 11:01:46
Rozmowa z postulatorką procesu kanonizacyjnego bł. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego s. Teresą Antoniettą Frącek, ze Zgromadzenia Franciszkanek Rodziny Maryi.

- Proszę opowiedzieć czytelnikom o swojej roli w procesie kanonizacji bł. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego.

W sprawę kanonizacji abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego (1822-1895) jestem zaangażowana od wielu lat. Początkowo, w grupie kilku sióstr, brałam udział w kwerendzie pism Arcybiskupa oraz dokumentacji historycznej dotyczącej jego osoby. W 1965 r., kiedy kard. Stefan Wyszyński otworzył jego proces beatyfikacyjny w Kurii metropolitalnej warszawskiej, zostałam mianowana członkiem trzyosobowej Komisji Historycznej. Proces bowiem abp. Felińskiego rozpoczął się 70 lat po jego śmierci, toteż po zebraniu świadectw od żyjących jeszcze osób, które go pamiętały i od świadków ze słyszenia, sprawa prowadzona była drogą historyczną. Polega ona na tym, że o świętości kandydata na ołtarze świadczą obok zeznań świadków naocznych czy ze słyszenia, dokumenty historyczne. Po zamknięciu procesu na forum archidiecezji przez kard. Józefa Glempa (30 stycznia 1984), akta sprawy zostały przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie. Wówczas powierzono mi opracowanie Pozycji, pod kierunkiem Relatora Generalnego Urzędu Historycznego w Kongregacji, która stała się podstawą do dalszych badań przez komisje: historyków, teologów i kardynałów i wydania dekretu heroiczności cnót abp. Felińskiego (2001). Na tym etapie pełniłam funkcje wicepostulatora. Po uznaniu cudu uzdrowienia za jego przyczyną (2002), Jan Paweł II beatyfikował go 18 sierpnia 2002 r. podczas mszy św. na Błoniach w Krakowie.

Do kanonizacji potrzebny jest nowy cud i takie nadzwyczajne uzdrowienie miało miejsce w Krakowie w 2004 r. Osobą uzdrowioną jest s. Stefania Bożena Zelek ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Po przeprowadzeniu procesu o domniemanym cudzie w kurii arcybiskupiej w Krakowie, akta uzdrowienia przekazane do Rzymu, zostały poddane wnikliwym badaniom komisji lekarskiej, a następnie teologicznej i kardynalskiej, które trwały 4 lata. W tym czasie zostałam mianowana postulatorką sprawy (2004). Dekret o cudzie wydała Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych, upoważniona do tego przez Benedykta XVI, 6 grudnia 2008 r. Na Konsystorzu w Watykanie - 21 lutego 2009 r. Ojciec Święty ogłosił datę kanonizacji abp. Felińskiego - w miesiącu różańcowym - 11 października 2009 r.

- Dlaczego ks. arcybiskup Feliński został świętym?

Mamy wielu ludzi żyjących wśród nas, dawniej i dziś, odznaczających się wyjątkową pobożnością, głęboką wiarą, żarliwością apostolską, miłosierdziem wobec bliźnich, ale nie wszyscy są beatyfikowani czy kanonizowani. Tylko te jednostki, którym w specjalnie przeprowadzonych badaniach, zgodnie z przepisami Kodeksu Prawa Kanonicznego, zostanie udowodniona heroiczność cnót, osiągają chwałę ołtarzy.

Dlaczego abp Feliński został świętym? Najprostsza odpowiedź obejmuje trzy wymiary: odznaczał się świętością życia, cieszył się opinią świętości za życia i po śmierci, za jego przyczyną Pan Bóg zsyłał wyjątkowe łaski na tych, którzy wzywali jego wstawiennictwa. Zygmunt Szczęsny odznaczał się wyjątkowymi darami natury i łaski, a do tego silną wolą i wytrwałością w dążeniu do celu. On świadomie od młodości hartował się w dążeniu do doskonałości. Rodzice największe nadzieje w nim pokładali. Zesłana matka na Syberię oczyma wyobraźni widziała gwiazdę jego życia jasno świecącą na chmurnym niebie, studenci w Moskwie podziwiali jego "serce niewinne, życia i miłości pełne", wieszcz narodowy Juliusz Słowacki dostrzegał w nim człowieka pełnego wiedzy, "skarb na przyszłość", do swej matki pisał: "wszyscy go tu ukochali, szanując - postępki jego były anielskie, wiedza rozkwitająca: stanie się kiedyś chwałą naszą".

W seminarium w Żytomierzu cieszył się opinią wyjątkowo gorliwego kleryka. W Petersburgu, gdzie został wyświęcony na księdza (8 września 1855), uważano go za "apostoła, pełnego pokory, nauki i kultury", "za opiekuna ubogich i sierot", "za wspaniałego człowieka", "doskonałego kapłana", "za najlepszego księdza w Rosji". Jako arcybiskup warszawski, choć część społeczeństwa przyjęła go nieprzychylnie, to jednak dostrzegano w nim głębokie wartości duchowe, stąd nazwa "człowiek opatrznościowy", znak "Miłosierdzia Bożego", kapłan nieustraszony, a nad tym górowała opinia "święty". Na wygnaniu zasłynął jako wzór świętości, nieugiętej wiary, wytrwałości, ofiarnej miłości bliźniego i wielkiego miłosierdzia. Podobnie w Dźwiniaczce z pokorą i prostotą oddał się cichej pracy wśród ludu wiejskiego, promieniując na otoczenie duchem apostolskim i wielkim miłosierdziem - świętością życia.

Opinia świętości abp Felińskiego utrwalała się także po jego śmierci, a liczne uzdrowienia m.in. wodą ze źródełka, które on odkrył za życia w Dźwiniaczce, i łaski otrzymywane od Boga za jego wstawiennictwem stały się podstawą rozpoczęcia starań o jego beatyfikację, a następnie kanonizację.

- Skąd Siostra czerpie wiedzę na temat bł. Z. Sz. Felińskiego?

Życie i działalność abp. Felińskiego poznałam z jego pism, z opracowań i dokumentacji historycznej, odnalezionej często osobiście w archiwach i bibliotekach polskich i zagranicznych, z opowiadań przekazywanych przez siostry w Zgromadzeniu, którego był założycielem, a także z relacji osób świeckich, członków jego rodziny, repatriantów z Dźwiniaczki, którzy sławę jego świętości przenieśli po II wojnie światowej na Śląsk i Pomorze.

- Zna Siostra kulisy powstania "Pamiętników" - proszę się podzielić z czytelnikami... W jakim czasie powstawały te Pamiętniki?

Pamiętniki napisał abp Feliński w Jarosławiu nad Wołgą, w ostatnim roku swojego zesłania, zimą 1882/1883. Zachęcali go do tej pracy przyjaciele, zwłaszcza rodzony brat ks. Julian Feliński.

- Jestem pod wrażeniem lektury "Pamiętników" - to wyjątkowo przenikliwe świadectwo czasów, a przede wszystkim niezwykłe źródło wiedzy histrorycznej. A co Siostra uważa za największą wartość "Pamiętników".

Pamiętniki abp. Felińskiego to kopalnia wiadomości, świadectwo człowieka o szerokiej wiedzy i wnikliwej obserwacji, który głęboko tkwi w dziejach ojczystych, w historii, tradycji i kulturze narodu polskiego - w okresie niewoli - w XIX stuleciu, zwłaszcza w latach 1822-1883. Największą wartością historyczną jest sam przekaz przeżytych wydarzeń, ukazanych z talentem literackim, z łatwością pióra, bogatym, barwnym językiem. Każde pamiętnikarskie dzieło nosi na sobie pewną dozę subiektywizmu. Pamiętniki Felińskiego "tchną autentyzmem". Autor prezentuje wydarzenia, swoje działanie, rzeczywistość przeżywaną w takim świetle - jak sam twierdzi - w jakim zapatrywał się na nią w danym czasie (s. 35). Pamiętniki - to świadectwo naocznego świadka porozbiorowych dziejów Narodu. Celem autora, a zarazem - jak się wyraził - jego obowiązkiem było "opowiedzieć młodszemu pokoleniu to, na co patrzałem, a co z dniem każdym coraz więcej zaciera się w pamięci narodu, coraz to cięższym nękanego utrapieniem" (s. 35).

- Ks. Arcybiskup we wstępie do swoich "Pamiętników" pisze, iż "zawczasu czytelników o wyrozumiałość i przebaczenie uprasza", jeżeliby jakieś błędy historyczne popełnił... A popełnił?

Abp Feliński odznaczał się wielką prawością, stąd jego troska o prawdę i zwrócenie się do czytelnika z prośbą o wyrozumiałość i przebaczenie, jeżeliby popełnił jakieś błędy historyczne. Pisał Pamiętniki w Jarosławiu nad Wołgą - mając za źródło jedynie własną pamięć, nie miał do dyspozycji żadnych dzieł historycznych dla sprawdzenia faktów, dat, poprawności pisowni nazwisk i miejscowości. Toteż zdawał sobie sprawę, że mogą się znaleźć w jego przekazie pewne nieścisłości. Zastrzega się też, że nie prezentuje całości dziejów narodowych lecz stara się wiernie przedstawić "wypadki, w których brał osobisty udział". Podobnie we wsi Dźwiniaczka, gdzie poprawił część Pamiętników nie dysponował materiałami pomocniczymi. Przedstawił wydarzenia tak jak je odczuwał, interpretacja tych samych faktów może być różna.

Autentyzmem tchnie jego zwierzenie: "W wielu wypadkach sam dotąd nie wiem, czym źle, czy dobrze postąpił, i to jedno uspokaja mię w sumieniu, iż nigdy zasady nie poświęciłem dla korzyści, lecz szedłem zawsze za przekonaniem, sumiennie starając się spełnić swój obowiązek, bez względu na mogące stąd wyniknąć dla mnie osobiste pożytki lub szkody" (s. 35).

Jak wielką siłą duchową, wiarą i wytrwałością musiał się odznaczać, skoro spod jego pióra wyszło szczere, ale gorzkie wyznanie, opromienione jednak nadzieją: "Toteż jakkolwiek nie dane mi było ani razu w życiu pocieszyć się owocami prac i usiłowań moich, nigdy jednak nie straciłem w głębi duszy tej błogiej otuchy, że jakkolwiek wypadnie o mej działalności sąd ludzki, Sędzia Przedwieczny, co zwiastował z nieba pokój ludziom dobrej woli, gdy mię zawezwie przed swój trybunał, wyrozumiałym być raczy nawet na popełnione w dobrej wierze błędy" (s. 35-36).

Czy popełnił? Zasadniczych błędów nie popełnił. Są jednak drobne nieścisłości co do dat, faktów, osób. Ale i historycy w wielu wypadkach nie mają pewności, co do autentyczności pewnych faktów, jak też ich interpretacji.

- Dlaczego druga część "Pamiętników" jest inna pod względem językowym od pierwszej?

Abp Feliński, jak wspomniano napisał Pamiętniki na wygnaniu w Jarosławiu nad Wołgą. Po uwolnieniu, mieszkając w Dźwiniaczce, zajęty pracą duszpasterską, społeczną i oświatową wśród ludu wiejskiego, a także reorganizacją Zgromadzenia Rodziny Maryi, publikował najpierw swoje prace ascetyczne napisane na zesłaniu. Dopiero w ostatnich latach życia zajął się przygotowaniem do druku swych Pamiętników. Przeredagował część I i podzielił ją na XV rozdziałów. Z części II poprawił zaledwie początek, dwa rozdziały, nadając im tytuły. Śmierć przerwała dalszą jego pracę. Ta pozostała część, otrzymała tytuł: "Dalszy ciąg pamiętnika".

Ks. Smoczyński, pisząc wspomnienie o zmarłym abp. Felińskim, podał następującą wiadomość: "Pozostały po księdzu Felińskim pamiętniki własnoręczne, ... polecił wydać je po swej śmierci na korzyść założonego przez siebie w Galicji Zgromadzenia Rodziny Maryi". Dopełnił tę informację przypisem: "Nie są to podobno wykończone pamiętniki tylko raczej szkic takowych, obejmujący cały jego żywot. Co poświadczają własne jego słowa, na kilka miesięcy przed śmiercią napisane: "Pamiętniki moje posuwają się bardzo opieszale, a gdybym je nawet doprowadził do końca, po śmierci chyba mojej zostaną ogłoszone" (List do ks. dra J. Siemieńskiego, 17 V 1895)" (Ks. Wincenty Smoczyński, Ksiądz Zygmunt Szczęsny Feliński arcybiskup metropolita warszawski, Kraków 1896, s. 66-67). Przełożona Generalna Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi, m. Zofia Kończa, mając na celu publikację Pamiętników, przekazała rękopis profesorowi Uniwersytetu Jagiellońskiego Stanisławowi Smolce, który je przygotował do druku. Uznał on za słuszne opublikowanie ich w wersji pozostawionej przez Autora. Pierwsza edycja Pamiętników, w dwóch tomach, wyszła w Krakowie w 1897 r., druga we Lwowie w 1911 r. Trzecia edycja ukazała się w Warszawie w 1986 r. (PAX), w bieżącym roku wyjdzie czwarta.

- Jak opisuje bł. Z. SZ. Feliński początki Waszego Zgromadzenia?

Abp Feliński opisał początki Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi w II części Pamiętników (s. 442-443, 446-451, 468-473). Inicjatorem ruchu zakonnego w Petersburgu był ks. Konstanty Łubieński. Założył on kongregację o charakterze kontemplacyjnym (pierwszymi jej członkiniami były trzy siostry), którą 10 października 1856 r. nawiedził, poświęcił i pobłogosławił nuncjusz apostolski Flavio Chigi, przebywający wówczas w Rosji jako nadzwyczajny wysłannik papieża Piusa IX na koronację cesarza Aleksandra II. Z tej kontemplacyjnej wspólnoty, trwającej bardzo krótko, wyłoniła się w 1857 r. gałąź czynna, która początki, organizację, regułę i duchowość zawdzięcza ks. Felińskiemu. On też założył Schronisko Katolickie obejmujące sierociniec, ze szkołą i szwalnią, oraz dział dla chorych i starców. Pod osłoną tegoż schroniska, którego ustawę zatwierdził sam imperator 27 października 1859 r., rozwijało się zgromadzenie zakonne. Założyciel pragnął, aby siostry, wpatrzone w przykład Maryi, naśladując cnoty Najśw. Rodziny, stały się nową rodziną dla tych, którzy pozbawieni byli własnego domu i ciepła ogniska rodzinnego. Ks. Feliński pochylił się także z miłością i miłosierdziem nad porzuconymi niemowlętami w Petersburgu, zaopiekował się nimi i zorganizował dla nich dom w Iłłukszcie.

- Czy można prosić o skrótowe przedstawienie Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi  - czym się zajmują we współczesnych czasach?

Zgodnie z duchem Założyciela, Siostry Rodziny Maryi, w swoim rozwoju historycznym, spieszyły wszędzie tam, gdzie wyłaniały się największe potrzeby Kościoła i ojczyzny. Taką działalność prowadziły najpierw w Rosji carskiej od Petersburga i Mikołajówki na północy aż po Odessę i Jałtę na południu; od 1862 r. rozwinęły pracę oświatowo-wychowawczą i opiekuńczą w Warszawie i jej okolicach, od 1884 r. w Czerniowcach na Bukowinie pod zaborem austriackim, od 1885 w Dźwiniaczce na Podolu (Galicja); okresowo pracowały w Danii, Jugosławii i Rumunii, a w 1906 r. powędrowały za polskimi emigrantami do dalekiej Brazylii, by nieść im światło wiary i oświaty, podtrzymać ich ducha narodowego, opiekować się chorymi i ubogimi.

Przed dwoma laty Zgromadzenie Rodziny Maryi obchodziło 150-lecie swego istnienia i działalności. Jest to niewątpliwie trwałe dzieło świętego arcybiskupa Felińskiego. Liczy obecnie około 1200 sióstr i rozwija swoją działalność apostolską w 145 domach zakonnych przede wszystkim w 3 prowincjach w Polsce, z domami prowincjalnymi w Krakowie, Poznaniu i Warszawie, w 2 prowincjach w Brazylii, z domami centralnymi w Kurytybie i Erechim (350 sióstr, 62 domy zakonne), a także w Italii, na Białorusi, na Ukrainie, w Federacji Rosyjskiej i w Kazachstanie. Wróciły siostry do kolebki Zgromadzenia do Petersburga, a nawet założyły placówkę daleko na Syberii - w Irkucku.

Siostry, kierując się zasadami Ewangelii, starają się, aby duch apostolski przenikał całą ich działalność, a pokora i prostota cechowały ich ubogie i pracowite życie, tak, aby każdy dom "Rodziny Maryi", opromieniony duchem Maryjnym, ożywiony atmosferą rodzinną i franciszkańską radością był jednocześnie wiernym odbiciem cnót Najświętszej Rodziny. Apostolski cel Zgromadzenia realizują siostry poprzez niesienie pomocy potrzebującej rodzinie, a mianowicie: wychowanie i nauczanie dzieci i młodzieży w szkołach, domach dziecka i ośrodkach wychowawczych, oraz przez pielęgnowanie chorych w zakładach opiekuńczych i stacjach "Caritas"; siostry pracują także w instytucjach kościelnych oraz niosą pomoc duchowieństwu w pracy duszpasterskiej, katechetycznej i dziełach miłosierdzia. Dom generalny Zgromadzenia znajduje się w Warszawie (ul. Żelazna 97). Całej wspólnocie Rodziny Maryi przewodniczy od 2002 r. przełożona generalna m. Fabiola Julia Ruszczyk.

- Ks. Arcybiskup nie szczędzi słów krytyki i to zarówno pod adresem polskiej szlachty, jak i księży? Jaki ich obraz się wylania Siostrze z tej lektury?

Czytając Pamiętniki abp. Felińskiego należy dobrze zrozumieć słowa krytyki, jakie kieruje pod adresem szlachty czy duchowieństwa na ziemiach włączonych do Rosji. Szły nowe czasy, formowały się nowe kadry społeczne, tworzyła się nowa wizja świata, nowe spojrzenie na społeczeństwo i jego zadania. Feliński był reprezentantem tej nowej wizji. W tym świetle ostrze jego krytyki nie jest skierowane przeciwko tym, którzy nie dbali o dobro kraju, trwonili majątki, przez karty, pijaństwo, liczne podróże i życie ponad stan - tracili fortuny, zdobyte ciężką pracą poprzednich pokoleń, nie dbali o poziom gospodarki rolnej, uciskali prosty lud. Uważał, że "jedną z najsmutniejszych wad tamtego pokolenia, a tym szkodliwszą, że prawie ogólną, było próżniactwo" (s.40). Podkreśla wprawdzie patriotyzm szlachty, gotowość do ofiar na rzecz niepodległości Polski, ale dodaje, że nikt na tym terenie nie myślał wówczas o pracy organicznej, mającej na celu odrodzenie narodu i ekonomiczne podźwignięcie kraju.

Ostrze krytyki skierowane przeciw duchownym także należy rozumieć w tym wymiarze. Feliński krytykuje i to ostro jednostki, nawet grupy duchownych wysoko postawionych, którzy dla sławy, władzy czy korzyści materialnych schodzili z prawej drogi, wikłali się w intrygi, a nawet sprzyjali władzy świeckiej. Trzeba jednak pamiętać, że sytuacja Kościoła katolickiego na tym terenie była bardzo trudna, działał on w atmosferze terroru i coraz to nowych ukazów, które ograniczały jego prawa i poddawały pod kontrolę władzy świeckiej. Swobodny kontakt ze Stolicą Apostolską był zabroniony pod karą zsyłki na Sybir. Sytuację pogarszało zagarnięcie przez rząd majątków kościelnych, co pociągnęło za sobą ekonomiczne uzależnienie duchowieństwa od państwa, do tego wszystkie nominacje na urzędy kościelne wymagały akceptacji rządu. A jeśli do tego doda się ciągłą inwigilacją księży, zastraszanie, nękanie karami pieniężnymi, zagrożenie aresztowaniem i zsyłką na Sybir, to nic dziwnego, że słabe charaktery naginały się pod knut, a niejednokrotnie łamały.

Feliński ukazał też wiele sylwetek gorliwych księży, a między innymi działalność ks. abp. Ignacego Hołowińskiego, metropolity mohylewskiego i rektora Akademii Duchownej, który ożywił ruch odnowy, reformy i odrodzenia w łonie duchowieństwa katolickiego w Rosji. Ośrodkiem odnowy stała się Akademia Duchowna, w której studiowali księża z różnych diecezji, stąd uformowani w duchu odrodzenia mieli nieść tego ducha na teren swej pracy apostolskiej w parafiach. Po śmierci abp. Hołowińskiego, Feliński, do głębi przejęty duchem odrodzenia, jako spowiednik, ojciec duchowny i profesor Akademii wychowywał w tym duchu nowe pokolenia księży.

W przeciwieństwie do znacznej części ówczesnego kleru bojaźliwego wobec władzy i często służalczego, Feliński reprezentował nowy typ kapłana: wykształconego, dobrze znającego swe prawa i obowiązki, posłusznego władzy kościelnej, lojalnego wobec władzy świeckiej, bez zdrad i tajnych knowań, odważnie wypowiadającego swe przekonania i umiejącego odpierać naciski rządu skierowane przeciw Kościołowi, stosując starą, skuteczną maksymę: non possumus. Stąd jego krytyka całego starego systemu wychowania i duchownych, którzy zatracili ducha kościelnego.

- Specjalnie dla czytelniczek warto zacytować opinie ks. Felińskiego o polskich kobietach żyjących w tamtych czasach "Śmiało można rzec, że jeżeli społeczeństwo polskie przetrwało zwycięsko ten duchowy kryzys... to dzięki jedynie kobietom, które nierównie wyżej pod tym względem stały ... itd. Ta opinia pewnie była mu zaszczepiona w domu rodzinnym ...

Ks. Feliński wysoko cenił polskie kobiety, strażniczki ogniska domowego, wychowawczynie nowych pokoleń narodu. Przykład takiej postawy widział w domu rodzinnym, patrząc na życie i działalność swej babki Litwinki, Zofii z Sągajłłów Wendorffowej, a zwłaszcza matki Ewy. Gdy ojciec pełnił honorowy urząd deputata Sądu Ziemi Wołyńskiej w Żytomierzu, a także, gdy go zabrakło (zmarł w 1833), matka sama kierowała majątkiem rodzinnym w Wojutynie i Zboroszowie, wychowywała dzieci, opiekowała się poddanymi, niosąc im pomoc i opiekę pielęgniarską, a gdy ojczyzna potrzebowała jej pomocy, na prośbę obywateli, przyjęła udział w pracach Stowarzyszenia Ludu Polskiego, w którym pod nazwą "Skała", pełniła obowiązki sekretarki w języku francuskim. Po wykryciu sprzysiężenia Szymona Konarskiego (1838), godnie zniosła aresztowanie, więzienie i zesłanie na Syberię. Była to prawdziwa Polka, matka, obywatelka.

Feliński w swym życiu poznał wiele wspaniałych kobiet, które później podawał za wzór polskiej młodzieży. Taką rolę miała spełnić jego saga rodzinna poświęcona matce i najstarszej siostrze, pt.: "Paulina córka Ewy Felińskiej" (Lwów 1885, Warszawa 1996). Rola kobiety polskiej w rodzinie i społeczeństwie wzrastała, gdy mąż, ojciec rodziny, brał udział w pracach patriotycznych, uczestniczył w powstaniach, szedł na emigrację, czy też do kazamat rosyjskich i do ciężkich robót na Syberię.

Stąd jego słowa: "Po wiejskich zwłaszcza dworach niewiasta polska zaszczyt narodowi naszemu przynosiła, wówczas nawet, kiedy męska połowa w moralnym błocie się tarzała. Dzięki to kobiecie związki rodzinne u nas się nie rozprzęgły, dzieci, do szkolnego przynajmniej wieku, po chrześcijańsku wychowane były, w domu panował ład i porządek, a nawet pracowitość i oszczędność, o ile mąż temu nie przeszkadzał, Toteż cześć i uznanie należy się ówczesnej kobiecie do najpóźniejszych pokoleń" (s.42).

Doceniał rolę kobiety organizując zgromadzenie zakonne, któremu nadał nazwę "Rodzina Maryi", powierzył siostrom troskę o wychowanie osieroconych dzieci, o niesienie pomocy ubogim i opuszczonych, o spieszenie wszędzie tam, gdzie wyłaniały się największe potrzeby Kościoła i narodu. W tym dziele współpracowały z nim dzielne kobiety, nie tylko Polski, np. księżna Izabela Gagarin, baronowa Zofia Meyendorff, Katarzyna Czewkina w Petersburgu, hrabina Aleksandryna Potocka i Julia Pusłowska w Warszawie. W czasie jego pobytu na zesłaniu współpracowały z nim w niesieniu pomocy wygnańcom syberyjskim: hr. Ksawera Grocholska z Podola i hr. Kamila Bystrzonowska z Paryża, karmelitanki i wizytki z Krakowa.

Wychowanie polskiej kobiety miały na celu zakłady dla dziewcząt, które ks. Feliński otwierał w Petersburgu, Warszawie, Czerniowcach, Lwowie i Łomnie. Popierał on działalność na tym polu błogosławionej matki Marceliny Darowskiej, której szkoły w Jazłowcu, Niżniowie i Jarosławiu często odwiedzał, ukazując w swych przemówieniach do tam wychowywanych dziewcząt - ideał kobiety, matki i obywatelki, kapłanki, strażniczki ogniska domowego.

- Ks. abp Z. Sz. Feliński zaczyna swoje Pamiętniki od "figli płatanych Moskalom", a wojna dziewcząt zebranych w "hufiec kozaczek" z popami, to perełka gawędziarska, aż dziw, że nie zyskała większej sławy. Ma Siostra swoje ulubione fragmenty "Pamiętników"?

Po przedmowie i wstępie abp Feliński rozpoczyna pierwszą część Pamiętników od rozdziału zatytułowanego: "Pokłosie dawnych anegdot" (s.33-77). Umieszcza w nim te anegdoty, które słyszał od innych osób, a dlaczego to uczynił, sam wyjaśnia: "Nie chcąc mieszać do toku wypadków, na które sam patrzałem, wydarzeń z opowiadania mi tylko znanych, żałując zaś pominąć je milczeniem, jako malujące dobitnie moralny charakter ówczesnego pokolenia, postanowiłem zapełnić nimi osobny rozdział, ręcząc nie za prawdziwość samych opowiadań, lecz za to jedynie, iż w tej formie z ust do ust one przechodziły, za niewątpliwą wszakże przyjmowane prawdę. Najwybitniejsze miejsce wśród tych anegdot zajmują niezaprzeczenie dowcipne figle płatane Moskalom, co u patriotów uchodziło za pewien rodzaj bohaterstwa, niby odwet pokojowy za wyrządzone nam krzywdy; od tego też rodzaju anegdot opowiadanie moje rozpocznę" (s.33).

Abp Feliński miał pogodne usposobienie, w młodości - według relacji jego siostry - tryskał radością, tysiącem pomysłów, dowcipów i żartów, które bawiły otoczenie i zjednywały mu popularność w towarzystwie. Bolesne wypadki rodzinne i dalsze trudne koleje losu przyćmiły jego żywiołową radość, ale jej nie zgasiły. Optymizm i zdrowe poczucie humoru chroniły go od zwątpienia. Sam o sobie pisał, że był "obdarzony od natury charakterem wrażliwym, zdolnym do zachwytu"; "miałem charakter taki - pisał - co w najtrudniejszych przejściach w głębi serca wołał choć bieda to - hoc" i byłem "w złotym zawsze humorze" (s.259, 360, 380).

Moich ulubionych miejsc w Pamiętnikach abp. Felińskiego jest wiele, m.in.: rozdział III "Bolesny przewrót w życiu narodowym" (s. 95-111), w którym opisuje on przeżycia rodziny w czasie powstania listopadowego; rozdział V "Młodzież polska w głębi Rosji", gdzie ukazany jest patriotyzm młodego pokolenia Polaków, którzy studiując w Moskwie pogłębiali znajomość dziejów ojczystych i rozczytywali się w literaturze pięknej (s.138-163); rozdział VIII "Wyjazd za granicę" (s. 216-243), w którym opisuje osobiste wrażenia, jakie wywołały w nim zwiedzane miasta, ze wspaniałymi dziełami sztuki, monumentami sakralnymi i zabytkami świetności narodowej; dzieje narodu najżywiej przemówiły do jego serca i wyobraźni przy zwiedzaniu Krakowa (s.217-221); rozdział IX "Paryż" (s.214-268), z tego okresu jego życia najbardziej uderza jego pracowitość, zapał do nauki, poznawanie przedstawicieli Wielkiej Emigracji, a zwłaszcza opisana na wielu kartach przyjaźń z Juliuszem Słowackim. Z drugiej części Pamiętników, niezmiernie ważne są starania Felińskiego o formację duchową księży w Akademii Duchownej w Petersburgu, strony poświęcone Zgromadzeniu "Rodziny Maryi", wypadki w Warszawie, ale też ostatni odcinek, dotyczący pobytu na zesłaniu w Jarosławiu nad Wołgą (s.611-638), który zamyka jego opowieść (622-638).

- Z. Sz. Feliński żył w wyjątkowych czasach - jako energiczny i  pełen zapału młody człowiek nie myślał o drodze kapłańskiej - co zdecydowało że w końcu obrał tę ścieżkę "kariery"?

Rzeczywiście, Feliński nie myślał w młodości o poświęceniu się Bogu w kapłaństwie. Jednakże wydarzenia z jego życia, koleje losu, studia, podróże, kontakty z wybitnymi osobistościami kształtowały jego osobowość, wywierały wpływ na pogłębienie religijności, co wyraźnie widać w jego listach, mniej w Pamiętnikach. W młodości marzył o szerokim świecie, pragnął zostać inżynierem, miał w tym kierunku wybitne zdolności. Na propozycję Zenona Brzozowskiego przyjął posadę sekretarza w Sokołówce na Podolu, w końcu został wychowawcą jego synów.

W okresie Wiosny Ludów, kiedy zabłysła nadzieja odzyskania niepodległości Polski, wziął udział w powstaniu poznańskim (1848), ale klęska powstania, jak napisał, "wytrąciła mu bron z ręki". Wrócił do Paryża z zawiedzionymi nadziejami, ale też z nowym doświadczeniem, które wpłynęło na zmianę jego orientacji politycznej. Odtąd pragnął służyć Ojczyźnie poprzez pracę organiczną, poprzez podtrzymanie ducha, języka i kultury narodowej, a także poprzez pomnażanie zasobów materialnych kraju. Uważał, że jako kapłan będzie mógł wiele uczynić w tym duchu. Nowym bolesnym doświadczeniem stała się choroba i śmierć serdecznego przyjaciela Juliusza Słowackiego, który 3 kwietnia 1849 r. zmarł w Paryżu na jego rękach.

Przy mogile poety, z refleksji nad znikomością życia i pragnienia służenia Bogu i ojczyźnie, dojrzało powołanie kapłańskie Felińskiego. Trwożył go początkowo niski poziom duchowy duchowieństwa, w końcu znalazł rozwiązanie: "Narzekamy na duchowieństwo, lecz skądże się to duchowieństwo bierze? Przecież nie z księżyca, nie z obczyzny nawet do nas przybywa, lecz jest to kość z kości naszej i ciało z naszego ciała. ... Co też wprowadzimy do Kościoła, to też i mieć będziemy; Kościół bowiem nie tworzy kapłana, tylko mu nadaje posłannictwo i sakramentalny charakter, lecz materiału dostarcza mu społeczeństwo" (s.392). W jednym z listów pisał do matki: "Pamiętajmy zawsze, że Chrystus powiedział, że dwom panom naraz służyć nie można - obierzmy więc sobie Pana i Jemu wiernie służmy" (10 grudnia 1849, n. 75). I Feliński wybrał Pana, a chociaż nie zaraz wykonał swój zamiar, to jednak - jak pisał - "ostateczna wszakże decyzja stanęła w mej duszy jeszcze przed wyjazdem z Paryża i od tego czasu ani na chwilę zachwianą już nie była" (s.393).

- Jak siostra uważa - co zdecydowało, ze tak szybko doszedł do tak wysokich godności kościelnych?

O nominacji ks. Felińskiego na arcybiskupa warszawskiego zdecydowały jego walory duchowe, gorliwość apostolska, owocna praca nad formacją księży w Akademii Duchownej, poświęcenie i ofiarność dla sierot i ubogich. Uważano go za najlepszego księdza w Rosji. Opinie te dobrze znane były w Watykanie, jego bowiem listy o stanie Kościoła w Rosji, a także relacje o jego pracy, o projektowanych reformach w Akademii, zmierzających do podniesienia formacji duchowej i intelektualnej księży do dziś są przechowywane w Archiwum Watykańskim.

Stąd wielki pośpiech w Watykanie i błyskawiczna nominacja 6 stycznia 1862 r. Pius IX pisał do abp. Felińskiego: "Na stanowisko Arcybiskupa Warszawskiego Ciebie wybraliśmy, Wielebny Bracie, o którym wiedzieliśmy jak wielkiej jesteś cnoty i pobożności i jak szczególną względem nas i względem tej Katedry Piotra ... wiarą, miłością i poszanowaniem jesteś ożywiony" (20 lutego 1862).

- Gdy Z. Sz. Feliński obejmował godność metropolity wydawało się, że Królestwo Polskie uzyska szerszą autonomię i że kończy się okres represji po powstaniu listopadowym. Proszę powiedzieć jaka była reakcja arcybiskupa na wybuch powstania styczniowego?

Kiedy abp Feliński obejmował rządy w archidiecezji warszawskiej, w lutym 1862 r. sytuacja w kraju była niezwykle trudna. Kościoły zamknięte, stan wojenny, godzina policyjna, więzienia przepełnione, aresztowania i zsyłki na Syberię dotykały osoby świeckie i duchowne. Arcybiskup, mając instrukcje z Watykanu i kierując się prawem kanonicznym, z gorliwością apostolską rozwinął intensywną działalność duszpasterską zmierzającą do religijnego odrodzenia archidiecezji.

Rzeczywiście w 1862 r. zarysowała się pewna nadzieja na uzyskanie szerszej autonomii, jednakże ani zapewnienia monarchy, ani reformy Aleksandra Wielopolskiego nie przyniosły spodziewanych przemian. Pewne jednak odprężenie nastąpiło i abp Feliński korzystał z szerszych możliwości w celu ożywienia działalności kleru, podniesienia poziomu nauczania w seminariach i Akademii, upowszechnienia oświaty, ożywienia kultu Najśw. Sakramentu i Matki Najświętszej poprzez upowszechnienie nabożeństw majowych.

Jeśli chodzi o stosunek do ruchu i powstania, to abp Feliński - jak pisano do Rzymu - stanął w Warszawie jak "Anioł pokoju", wzywając do rozwagi i owocnej pracy dla dobra kraju. Był przeciwny powstaniu, przestrzegał przed tajnymi spiskami, potępiał skrytobójstwa. Kierując się doświadczeniem z powstania poznańskiego (1848) i realną oceną sytuacji, starał się wpłynąć na uspokojenie umysłów i powstrzymać naród przed rozlewem krwi. Uważał, że wobec potęgi Rosji, powstanie nie przygotowane ani pod względem organizacyjnym ani militarnym nie ma szans powodzenia.

Wybuch powstania (1863) nie był dla niego zaskoczeniem. Już wcześniej zdawał sobie sprawę, że ruchu powstrzymać się nie da. Stając w obronie uciśnionych, protestował przeciw represjom, złożył dymisję z Rady Stanu (12 marca), napisał list do imperatora (15 marca), w którym zwracał się do monarchy w imię miłosierdzia chrześcijańskiego i w imię interesów obu narodów", aby "położył kres tej wyniszczającej wojnie". Pisał: "Polska nie zadowoli się autonomią administracyjną, ona potrzebuje bytu niepodległego. ... uczyń z Polski naród niepodległy, połączony z Rosją jedynie tylko węzłem Twej dostojnej dynastii". Nie była to rezygnacja z pełnej niepodległości, ale realna szansa - według Pasterza - jedyne rozwiązanie, które mogło "wstrzymać rozlew krwi". Zmiana polityki Rosji wobec Królestwa spowodowała, że arcybiskup, prowadzący nadto tajną korespondencję z Watykanem, stał się niewygodny.

- Co się stało, że zmienił swoją opinię?

Abp Feliński nie zmienił swojej opinii. Był przeciwny powstaniu, bo z własnego doświadczenia wiedział jakie klęski spadły na kraj po nieudanym powstaniu listopadowym, jakie represje dotknęły naród po powstaniu poznańskim (1848). Po wybuchu powstania protestował przeciw represjom. Nie była to jednak zmiana orientacji politycznej, lecz konsekwentna realizacja słów wypowiedzianych do cara Aleksandra II, kiedy to przed konsekracją w Petersburgu został wezwany na audiencję (25 stycznia 1862), na słowa cesarza, żądającego uspokojenia kraju, szczerze ale i odważnie odpowiedział: "Jeśliby jednak naród w szale zapamiętania nie uwzględnił mych przedstawień i ściągnął na siebie groźne następstwa represji, ja przede wszystkim spełnię obowiązki pasterza i podzielę niedolę ludu mego, choćby sam stał się swych nieszczęść sprawcą". I podzielił.

Wezwany do Petersburga opuścił Warszawę 14 czerwca 1863 r., pod eskortą wojskową jako więzień stanu. Dopiero wówczas Warszawa w pełni zrozumiała kim był jej Pasterz, który w krótkim czasie uczynił wiele dobrego; uznano, że wraz z jego rządami przeszedł przez archidiecezję "powiew Ducha Świętego", który umocnił naród na lata represji jakie nastąpiły po klęsce powstania.

- Wielu księży kolaborowało wówczas z zaborcą - jak zachowywał się arcybiskup Feliński w relacjach z ówczesnymi władzami?

Nie można powiedzieć, że wielu księży kolaborowało z zaborcą, mam tu na uwadze Królestwo Polskie, to były jedynie wyjątki. Na tym terenie duchowieństwo odznaczało się wielkim patriotyzmem. Abp Feliński popierał wszelkie dobre inicjatywy mające na celu dobro kraju. W stosunku do władzy świeckiej zachował lojalność, domagał się spełnienia obietnic, w wielu wypadkach szedł na ustępstwa, ale w sprawach zasadniczych stawiał opór, używając zwrotu starej skutecznej maksymy: "non possumus".

Do zatargów jednak z rządem dochodziło od początku jego pasterzowania w Warszawie. Pierwsze większe starcie miało miejsce z powodu listu pasterskiego, którego treść Pasterz zmienił, a cesarz żądał ogłoszenia w pierwotnej wersji. Arcybiskup zagroził w razie nacisku dymisją, władze odstąpiły od żądania. Protesty arcybiskupa w sprawie aresztowań w kościołach, wzbudziły zaniepokojenie władz. Już w maju 1862 r. gen. Luders sugerował imperatorowi: "Jeśli Feliński przejdzie do otwartej walki z rządem, trzeba będzie sprowadzić go do Petersburga". Cesarz wówczas nie aprobował takiego rozwiązania, ale pochwalał taktykę: "kompromitować Felińskiego w oczach społeczeństwa, a przez to samo związać go bardziej z rządem". Abp Feliński zachował niezależność od rządu jak też od partii politycznych, starał się wykorzystać wszelkie możliwości dla dobra kraju, ale od początku zdawał sobie sprawę, że jego rządy w Warszawie zakończą się zsyłką.

- Z. Sz. Feliński znał największych Polaków tamtej epoki. Co ciekawego wnoszą nam jego wspomnienia zawarte w "Pamiętniki" do wiedzy o Słowackim czy Mickiewiczu?

Feliński rzeczywiście poznał wielu wybitnych Polaków zarówno w kraju jak i na emigracji: w Wiedniu, Berlinie, Brukseli, Paryżu, Londynie, z których można wymienić: księcia Adama Czartoryskiego, senatora Stanisława Zamoyskiego, generała Władysława Zamoyskiego, Jana Skrzyneckiego, Wincentego Pola. Pozostawał w bliskich stosunkach z powieściopisarzem Józefem Ignacym Kraszewskim, który w latach 1846-1848 mieszkał w Gródku na Wołyniu, w sąsiedztwie rodziny Felińskich. Korzystał z jego biblioteki, pod jego kierunkiem pogłębiał dzieje Polski, podziwiał jego pracowitość, czytał jego powieści, załatwiał mu różne zamówienia za granicą. Jego pierwszego powiadomił o swym wstąpieniu do seminarium duchownego w Żytomierzu (1851). Do końca życia zachował dla niego szacunek i wdzięczność.

Podczas pobytu w Sokołówce na Podolu zapoznał się bliżej z twórczością Zygmunta Krasińskiego, która go olśniła i zachwyciła; nazywał go orłem poetów. Jako hasło swego życia przyjął słowa Krasińskiego: "Bo na ziemi być Polakiem, to żyć Bosko i szlachetnie".

Najbliższe, przyjacielskie stosunki połączyły Felińskiego z poetą i wieszczem narodowym Juliuszem Słowackim, któremu poświęcił wiele stron w swych Pamiętnikach. Wprawdzie spotkał go osobiście dopiero w Paryżu, ale znał go dobrze z opowiadań jego matki, pani Salomei. W Krzemieńcu bowiem mieszkał z matką i rodzeństwem w tym samym domu, co pani Salomea. Do Paryża przywiózł Juliuszowi list od matki i najświeższe wiadomości z Wołynia i Podola (1847). Dzięki temu doznał życzliwego przyjęcia ze strony poety, który w listach do swej matki nazywał go "skarbem" i "brylantem", pisząc: "postępy jego były anielskie, wiedza rozkwitająca, stanie się kiedyś chwałą naszą", a nawet mu prorokował, "że widział nad jego głową jasno świecącą gwiazdę, a u stóp jego rozmodlone tłumy w świątyni". Feliński towarzyszył choremu poecie, który zmarł na jego rękach (3 kwietnia 1849). Dzięki Felińskiemu znamy szczegóły z ostatniego roku życia Juliusza, a zwłaszcza z przebiegu ostatniej jego choroby i pięknej śmierci, po przyjęciu sakramentów świętych. Dopełnieniem tych wiadomości są listy Słowackiego do swej matki i Felińskiego do wuja poety Teofila Januszewskiego.

Z Mickiewiczem spotkał się Feliński w Paryżu, a następnie w nadmorskiej miejscowości Le Havre, gdzie z gen. Władysławem Zamoyskim mieszkali w tym samym hotelu i we trzech spotykali się codziennie przy jednym stoliku na wspólnych posiłkach. O Słowackim i Mickiewiczu pisał też Feliński w opublikowanym liście: "Trzej wieszczowie nasi wobec Kościoła", Kraków (1888), a także w listach do osób zajmujących się Słowackim i Mickiewiczem.

- Komu dziś poleciłaby Siostra lekturę "Pamiętników" jako obowiązkową?

Nie polecam nikomu Pamiętników jako lektury "obowiązkowej", ale zachęcam do korzystania z bogactwa ich treści. Uważam, że każdy może z pożytkiem je czytać i powracać do ich lektury. Nie tylko pozna życie Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, w panoramie dziejów narodu, ale także może zaczerpnąć z nich ducha miłości Boga, Kościoła, ojczyzny, przejąć się duchem odpowiedzialności za losy narodu, a może i duchem poświęcenia dla pomnożenia zasobów duchowych i materialnych kraju.

- Z. Sz. Feliński spędził 20 lat na zesłaniu, była to dla niego szkoła wiary i pokory. Proszę, aby siostra powiedziała czytelnikom dlaczego już wtedy okoliczna ludność uznała go niemal za świętego?

Abp Feliński, skazany na wygnanie w głąb Rosji, spędził w Jarosławiu nad Wołgą 20 lat, jaśniejąc świętością życia, oddany modlitwie, apostolstwu i dziełom miłosierdzia. Swoje losy złożył w ręce Ojca Świętego, odpierając jednocześnie naciski rządu, by zrezygnował z arcybiskupstwa. Gdy omijały go kolejne amnestie, wyznał: "Wola Boża jest dla mnie droższa nad wszystko", "Ufam Bogu i niczego nie pragnę okrom świętej Jego woli" (1870, 1977). Przez swoją pokorę i prostotę, dobroć i miłosierdzie, pozyskał sobie okoliczną ludność, nie tylko katolików Polaków, ale prawosławnych Rosjan, Tatarów, Żydów. Pomimo ograniczeń policyjnych otoczył opieką zesłańców syberyjskich, niosąc im pociechę duchową i pomoc materialną. Dla polskich wygnańców świadomość, że wraz z nimi cierpi na zesłaniu arcybiskup Warszawy, stała się wielkim pokrzepieniem. Pamięć o "świętym biskupie polskim", który "utrwalił ducha polskiego i katolickiego w trzech pokoleniach", pozostała żywa nad Wołgą przez długie dziesięciolecia. Dopiero po 20 latach, w wyniku porozumienia między Rządem Rosji i Watykanem został uwolniony (1883), ale do Warszawy nie pozwolono mu powrócić, ani nawet przejechać.

Ostatnie lata życia spędził jako arcybiskup tytularny Tarsu we wsi Dźwiniaczka na Podolu (diec. lwowska), pod zaborem austriackim, poświęcając się pracy duszpasterskiej, społecznej i oświatowej wśród ludu wiejskiego. W środowisko tej wsi wniósł ducha odrodzenia religijnego, zgodnego współżycia Polaków i Ukraińców, oraz owocnej współpracy w imię ewangelicznego braterstwa. Lud tamtejszy uważał go za ojca i opiekuna, kapłana "świętego", a jego pobyt w tej wsi za "błogosławieństwo Boże".

- Dziś jego szczątki znajdują się w katedrze na Starym Mieście w Warszawie, tam też zresztą jest i kaplica z jego relikwiami "Kaplica literacka", czy często tam zachodzą wierni? O co możemy się modlić u Świętego Felińskiego?

Abp Feliński zmarł 17 września 1895 r. w Krakowie, w opinii świętości. Wówczas napisano o nim - "pękło wielkie serce"; pozostawił po sobie królewski spadek - "jedną sutannę, brewiarz i wiele miłości wśród ludzi". Po uroczystym pogrzebie w Krakowie jego doczesne szczątki przez 25 lat spoczywały na cmentarzu w Dźwiniaczce, otaczane czcią i miłością Polaków i Ukraińców. Gdy Polska odzyskała niepodległość zabrano je do Warszawy i złożono tymczasowo w dolnym kościele Świętego Krzyża, w krypcie senatorskiej (1920), a 14 kwietnia 1921 r., w uroczystym pogrzebie przeniesiono je do katedry św. Jana Chrzciciela i umieszczono w podziemiach.

Po beatyfikacji jego relikwie zostały przeniesione do Kaplicy Literackiej i złożone w ołtarzu Matki Bożej Wniebowziętej; uroczystość ta miała miejsce 17 września 2003 r., przewodniczył jej kard. Józef Glemp.

Abp Feliński przeszedł trudną drogę życia, gdziekolwiek Opatrzność Boża go postawiła, tam niósł pokój, światło wiary, dobroć i miłosierdzie, współczucie dla cierpiących i opuszczonych, opiekował się sierotami, ubogimi i bezdomnymi; niósł pomoc duchową i materialną więźniom, zesłańcom, ludziom zepchniętym na margines życia. Jego modlitwa, dobra rada, błogosławieństwo przynosiły ludziom pomoc, pokrzepienie, zdrowie, powrót do Boga, zerwanie z nałogiem. Podobnie po śmierci - modlitwa za jego przyczyną okazała się skuteczna, stąd liczne opisy otrzymanych łask i cuda zatwierdzone przez Kościół. I dziś każdy na swój sposób może zwracać się przez jego pośrednictwo do Boga, prosząc o potrzebne dary, łaski, zdrowie, pomoc w różnych potrzebach. Tak jak dawniej wierni nawiedzali jego sarkofag w podziemiach katedry tak i dziś modlą się przy jego relikwiach w Kaplicy Literackiej.

- Dziękujemy za rozmowę.

Mirosława Łomnicka, IW PAX

Würzburg: biskup z młodzieżą franciszkańską
Biskup Würzburga, Dr. Friedhelm Hofmann, odwiedził grupę młodzieży franciszkańskiej „Fraziskus” działającą przy tamtejszym klasztorze.
Kijów: odznaczenie dla o. Władysława Lizuna
O. Władysław Lizun został odznaczony przez Bronisława Komorowskiego złotym krzyżem zasług za zaangażowanie na rzecz Polaków i kultury polskiej na Ukrainie.
Harmęże: XIV Dni Kolbiańskie
Specjalnym tegorocznego spotkania był fotograf siedmiu kolejnych papieży, Arturo Mari, który dał osobiste świadectwo świętości w codziennym życiu Jana Pawła II.
Albania: rocznica poświęcenia świątyni
W albańskim mieście Fier słowaccy franciszkanie świętowali uroczyście dwudziestą rocznicę poświęcenia pierwszej świątyni na tych rozległych obszarach.
Harmęże: 55 lat kapłaństwa o. Floriana
Franciszkanie w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach obchodzili uroczyście w Niedzielę Bożego Miłosierdzia jubileusz 55 lat kapłaństwa o. Floriana Szczęcha.
POLSCY MĘCZENNICY Z PERU

W związku z dużym zapotrzebowaniem mediów przedstawiamy zebrane materiały dotyczące życia, męczeństwa oraz procesu beatyfikacyjnego misjonarzy, którzy zginęli w Peru - o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka. Korzystając z naszych artykułów, każdorazowo należy podać autora i źródło.

copyright © franciszkanie.pl 2001-2012, więcej o franciszkanie.pl - [ statystyki ] - kontakt - Strefa użytkowników Strefa - nowa wersja