Wywiady i reportażeWydarzenia
Więcej o świętychW liturgii, zwyczaje
RefleksjePrezentacje, opracowania
Nowe książkiLudzie
LokalneKultura, w prasie
InternetFormacja i nauka
DokumentyBiblioteka serwisu
AktualnościKlasztory franciszkańskie
Na świecie800-lecie franciszkanów
Wiadomości z tematu: Aktualności:
Wywiady: Nadprzyrodzone wizje w Kościele
A ty nie widziałeś Madonny? Fenomen objawień w życiu Ojca Pio
Wywiady: Przyszłość Planety wg Kościoła
1% dla Fundacji Dobrych Mediów "Przesłanie"
Wywiad: Pasterze czy rybacy ludzi?
Wywiad: Kwiaty i owoce z grodu Niepokalanej
Reportaż: Kolejka do Pustelni
Wywiad: Z Franciszkiem i Klarą… w rytmie Miłości
Wywiad: Wszyscy byli za
Wywiad: Jak zbudować udane małżeństwo?
Wywiad: O historii i dniu dzisiejszym
Wywiad: Abp. Felińskiego - droga do świętości
Wywiad: Wieje wiatr
Reportaż: Miasto Biblii, minaretów i... św. Franciszka
"Francesco" - oczami aktorów i twórców
Wywiad: Tego uczy nas Franciszek
Wywiad: W pogoni za uciekającym pociągiem
Wywiad: Moja siostra Ziemia
Wywiad: Młodość to czas powtórnych narodzin
Wywiad: Pokój i dobro między braćmi
   Następne Następne
Reportaż: Kolejka do Pustelni
2010-12-30 13:33:23
Kiedy powiedziałam znajomym, że jadę na dwa dni do pustelni, z zazdrością stwierdzili, że to luksus w dzisiejszym zagonionym świecie. Odejść na jakiś czas od codzienności i zgiełku, staje się dziś prawie niemożliwe. Ale znam też wiele osób, które przynajmniej raz w roku przeznaczają większą część swojego urlopu i jadą gdzieś w góry na rekolekcje w ciszy, zamykają się u jezuitów na osiem dni w całkowitym milczeniu, albo w pustelni u kamedułów.

Czego szukamy w ciszy? Co daje ta samotność? Czy żyjąc na co dzień w świecie nie da się utrzymać ciszy w sobie?

***

Zasypało nam górę i utknęłam przy wejściu, niedaleko św. Franciszka. Zostawiłam tam samochód i zaczęłam się wspinać. Nie dość, że zaspy śniegu to na dodatek zaczął padać deszcz. Nawet nie chciało mi się wyjmować aparat fotograficzny, bo też już tyle razy zachwycałam się drewnianymi figurkami świętych ustawionych przy ścieżce, tablicami pełnymi mądrych napisów zapraszających do wejścia w ciszę, schowanymi pomiędzy drzewami. Tak, ojciec Janusz Jędryszek misternie zagospodarował chyba każdy metr góry, jakby chciał zrobić z niej całej przestrzeń świętą. Urządził ją pięknie i zamieszkał tam. Choć lubiłam słuchać go, gdy opowiadał o ciszy i obcowaniu z Panem Bogiem w samotności, to jednak życie pustelnicze franciszkanina przerywały wyjazdy po świecie, głoszenie rekolekcji, kwestowanie po parafiach by zebrać fundusze na budowę pustelni ...

"Siedź w celi" - to pierwsze przykazanie pustelnika. A jak tu zatrzymać franciszkanina konwentualnego, skoro niejako całą jego istotą jest wychwalanie Pana Boga Stwórcy w świecie i w drugim człowieku! Apostolstwo jest jak druga natura, a tu oderwanie od świata, od ludzi, od aktywności dla Boga i braci ...?

W lipcu tego roku, ojciec Janusz zszedł z góry do ... parafii w Koszalinie, a w pustelni pojawiło się trzech nowych franciszkanów.

- Dostałem propozycję pójścia na pustelnię, którą mogłem odrzucić - mówi o. Andrzej Artym. Dwa dni łamałem się w sobie i w końcu uczepiłem się usłyszanej kiedyś rady: przełożonym się nie odmawia. W pierwszych dniach lipca spakowałem się w mojej parafii w Elblągu, gdzie byłem sześć lat i przyjechałem tutaj. I przeżyłem szok. Przez pierwsze dwa tygodnie wstawałem rano i chciałem jak najszybciej stąd ... uciec. Nie podobało mi się tutaj nic. Wciąż powtarzałem sobie: ten piękny świat, las, cisza, ptaszki i drewniany domek z kominkiem jest nie dla mnie!

Owszem, czytałem wcześniej wiele o wartości życia pustelniczego w Kościele, że są tak bardzo czytelnym znakiem wyrażającym obecność Pana Boga w świecie. Ta obecność właśnie pośród ciszy i samotności. Sam jeździłem po świecie i zaglądałem do różnych eremów i klasztorów monastycznych, słuchałem ludzi, także księży i zakonników, którzy zostawiali parafie i aktywności, i szli do pustelni. Takim zadziwiającym mnie wciąż człowiekiem jest Daniel Ange, który mocno czerpie z pustyni. Poruszały mnie jego słowa i to, jak działa w Kościele, właśnie dla ludzi w świecie.

"Trzeba było najpierw tego zakorzenienia na pustyni, by drzewo mogło rozwinąć swoje gałęzie, nie ryzykując bycia wyrwanym z korzeniami przy pierwszej burzy. (...) Aby słowo wypływało z ciszy, głoszenie z kontemplacji! By pochodząc z Jego Serca przez moje serce dotykało ich serc" (Daniel Ange).

- No i sam teraz jestem na pustyni ... - opowiada o. Andrzej. Z każdym dniem coś się we mnie poddaje tej ciszy, pozornego nic nie robienia, samotności która pokazuje ci siebie samego, jakbyś kartki przewracał w jakiejś książce ... Właśnie, tutaj najbardziej przemieniają się oczy, wzrok. Szybko zaczynasz widzieć to, co dotąd było kompletnie zakryte. Widzisz siebie, swoje emocje i uczucia, widzisz myśli własne inaczej, widzisz natarczywe pragnienia w sercu, ten cały nieogarniony wewnętrzny świat, który jest we mnie, a którym żyjąc w świecie nie bardzo się zajmowałem ...

Dlaczego to ważne, by widzieć to wszystko? - zastanawia się. Bo to wszystko przeszkadza i zasłania mi Pana Boga.

Pomimo, że jestem tu już pół roku razem z braćmi: Bogusławem i Ksawerym, to wiem, że przyjdzie dzień, gdy stąd odejdę. Do parafii. Tam jest moje miejsce. A tutaj pewnie przyjdą inny bracia ...

Czy ustawi się kolejka do pustelni? Czy trzeba będzie przekonywać i popychać w tę franciszkową przecież ciszę i samotność?

- Myślę, że my franciszkanie nie odkryliśmy jeszcze wartości pustelni w całym naszym życiu. Ja nigdy wcześniej nie myślałem, że tak w ogóle można żyć! Ale jak tu kogoś teraz przekonywać, że warto pójść na pustelnię? Nie wiem, ot, trzeba zaryzykować i odważyć się tu przyjść.

- I wiele zostawić ... Co ojciec zostawił za sobą, gdy tu przyjechał?

- Dobre pytanie ... - pomyślał chwilę. Ludzi, znajomych, spotkania, pracę duszpasterską, wszystko czym żyłem wcześniej. I wciąż wierzę, że to tylko na jakiś czas... Parafię zawsze dobrze czułem, tak jak i bycie z ludźmi, słuchanie ich, obserwowanie ludzkiego życia, tego jak i czym żyją ludzie w świecie, jak szukają, błądzą, ulegają słabością. W takim kierunku jesteśmy my franciszkanie, formowani od początku - by poznawać i podziwiać Boga w dziełach Jego stworzenia, w ludziach. A życia w ciszy musimy się uczyć i jest to twarda szkoła. Musimy zacząć dojrzewać do tego, że żyjąc pośród świata zabieganego będziemy umieli znaleźć czas na tę boską ciszę.

A ciszy żyjąc w klasztorze nie da się zdobyć i nią żyć?

- Świat jest pełen hałasu i gubimy ciszę, która jest nam potrzebna jak powietrze. I wypełnić ją modlitwą, refleksją nad sobą. Tutaj wszędzie króluje cisza! Ona zmusza cię do myślenia, i popycha do głębszego widzenia Boga i siebie. Ale cisza może też zabijać, gdy jest niewypełniona modlitwą, pracą. Czy więcej się tu modlę? Chyba nie. Więcej czytam, teraz Ojców Pustyni. I bardziej chciałbym by moje życie się rozjaśniło, byśmy stawali się na nowo obliczem Kościoła.

Codzienna praca ojca Andrzeja to rąbanie drewna do kominka i kuchni, robienie zakupów, troska o ogród, odśnieżanie... Proste, zwykłe, ręcznie wykonywane czynności nabierają wartości.

- Chciałbym być tutaj bardziej zajęty, jeszcze za dużo mam tej ciszy... - dodaje. To chyba takie ludzkie, że chcemy być użyteczni, chcemy realizować siebie poprzez pracę, dawać z siebie coś więcej ...

***

Pustelnia na Górze Polanowskiej jest niewątpliwie dziełem ojca Janusza, niezwykle charyzmatycznego i pociągającego za sobą tłumy, człowieka. Nawet jak poszedł na pustelnię, to z czasem zaczęli zaglądać tu różni ludzie, potem całe grupy, pielgrzymki. Sam w sobie odczytał pragnienie ciszy i samotności, i z tego pragnienia powstała pustelnia. Gdy poszedł do parafii w Koszalinie, jakby zrobił miejsce dla braci...

To twarda szkoła tak żyć w środku lasu, w domu w którym zimą już po 15 kończy się dzień i zapalać trzeba wszędzie świeczki, zajmować się gotowaniem obiadu w blasku ognia wyglądającego zza fajerek kuchni, a wcześniej wszystko się miało podane na talerzu.

- Zobaczyłem że jestem kompletnym ignorantem w kuchni gdy brat Ksawery na jeden dzień wyjechał z pustelni, a on rządzi nam w kuchni - dodał o.Andrzej. Umiałem tylko ugotować fasolę z marchewką na wodzie i jedliśmy ją cały dzień...

Pustelnia prosi się o prostotę w każdym wymiarze. Jemy prosto, wręcz surowo, ale widzę też jak właściwie do życia nie jest zbyt wiele potrzebne. A świat nęci masą różnych produktów, smakołyków, promocjami, itp. Nie pamiętam o telewizji, internecie, od ludzi w Polanowie dowiem się, co w świecie słychać. Ot, wystarczy do życia.

A czego mi brakuje tutaj...? - zastanawia się. Chciałbym by bracia w pustelni byli bardziej samowystarczalni, jeszcze bardziej odcięci od świata, w sensie utrzymania się. Żebyśmy mogli sami uprawiać potrzebne warzywa, owoce, hodować może zwierzęta, a w pierwszym rzędzie myślę, żeby była tu z nami krowa żywicielka. Może jakiś konik, wóz. Jakieś narzędzia do pracy w polu, pług. Pracy na roli, takiej fizycznej pracy by być przez to też bliżej natury.

No i elektryczności mi brakuje. Wiem, że dla ojca Janusza życie rytmem wschodu i zachodu słońca miało wartość samą w sobie, i rozjaśnianie ciemności światłem świec, odprawianie Eucharystii w ich blasku i mówienie Nieszporów w kaplicy przy świeczkach, to wszystko może mieć piękny klimat. Ale chciałbym mimo to, by w pustelni była elektryczność, i ze względu na praktyczność, i na nasze zdrowe oczy...

***

Pustelnia ojca Janusza od początku prowokowała, nie pozwalała spokojnie przejść obok. Taki też jest sam ojciec Janusz. Sam niezwykle aktywny duszpastersko, wybrał ciszę i samotność, zaczął budować przed laty w lesie drewnianą chałupę. Szybko rozlegać się zaczęły wokół różne głosy, że chata ni to wiejska, ni góralska, że w kaplicy za dużo ikon prawosławnych, że po co święte obrazy na deskach na każdym kroku, że krzyż nad kaplicą nie taki... Myślałam sobie, że to przecież jest drugorzędne, że tu chodzi o coś innego, że ten opór może tkwi głębiej... Może właśnie przed piękną ale i trudną ciszą i samotnością, której teraz kolejni franciszkanie mogą zasmakować?

A ojciec Janusz nie kryje, że wciąż tęsknie spogląda w stronę pustelni...

Tekst i zdjęcia: Ewa Sielicka

    zobacz także:

    1. Reportaż: Wokół pustelni zakwitło życie...

    2. Pustelnia franciszkańska na Górze Polanowskiej

    3. Pustelnia Franciszkańska na Świętej Górze

Würzburg: biskup z młodzieżą franciszkańską
Biskup Würzburga, Dr. Friedhelm Hofmann, odwiedził grupę młodzieży franciszkańskiej „Fraziskus” działającą przy tamtejszym klasztorze.
Kijów: odznaczenie dla o. Władysława Lizuna
O. Władysław Lizun został odznaczony przez Bronisława Komorowskiego złotym krzyżem zasług za zaangażowanie na rzecz Polaków i kultury polskiej na Ukrainie.
Harmęże: XIV Dni Kolbiańskie
Specjalnym tegorocznego spotkania był fotograf siedmiu kolejnych papieży, Arturo Mari, który dał osobiste świadectwo świętości w codziennym życiu Jana Pawła II.
Albania: rocznica poświęcenia świątyni
W albańskim mieście Fier słowaccy franciszkanie świętowali uroczyście dwudziestą rocznicę poświęcenia pierwszej świątyni na tych rozległych obszarach.
Harmęże: 55 lat kapłaństwa o. Floriana
Franciszkanie w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach obchodzili uroczyście w Niedzielę Bożego Miłosierdzia jubileusz 55 lat kapłaństwa o. Floriana Szczęcha.
POLSCY MĘCZENNICY Z PERU

W związku z dużym zapotrzebowaniem mediów przedstawiamy zebrane materiały dotyczące życia, męczeństwa oraz procesu beatyfikacyjnego misjonarzy, którzy zginęli w Peru - o. Zbigniewa Strzałkowskiego i o. Michała Tomaszka. Korzystając z naszych artykułów, każdorazowo należy podać autora i źródło.

copyright © franciszkanie.pl 2001-2012, więcej o franciszkanie.pl - [ statystyki ] - kontakt - Strefa użytkowników Strefa - nowa wersja